zawod powiesciopisarz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Marka Walawendra wariacje po przeczytaniu książki Haruki Murakamiego „Zawód: powieściopisarz.”

Na początek pointa: nie warto pisać o rzeczywistości – dobra powieść jest o marzeniach. Teraz cytat: „Opowieść z natury rzeczy jest metaforą rzeczywistości.” i jeszcze jeden: „Pisanie powieści oznacza ciągłe wyrażanie swojego ego, a więc opowiadanie o czynności pisania musi się stać pisaniem o własnym ego.” Murakami napisał książkę o sobie. Haruki Murakami - zawód: powieściopisarz.

„Zawód powieściopisarz” to zbiór esejów na temat pisania zebranych z przestrzeni 7 czy 8 lat, lektura obowiązkowa dla wszystkich piszących. Nie wszystkich zadowoli, jest nierówna, jak całe pisarstwo Murakamiego. Trzeba przebrnąć trzy pierwsze rozdziały (70 stron), zbytnio uproszczone, jakby „dla idiotów” (łopatologiczne), żeby dotrzeć do czterech rozdziałów frapujących, potem jest rozdział niepotrzebny (8 – O szkołach), mogłoby go nie być w tej książce bez szwanku dla całości i dalej jeszcze trzy rozdziały, lepsze od tych pierwszych, ale słabsze od 4, 5, 6, 7. Nie ma nic nowego na temat pisania. Żeby pisać trzeba dużo czytać. Pisanie jest zawodem jak każdy inny. Pisać trzeba codziennie. Trzeba to robić świadomie. Żeby pisać dobrze trzeba zadbać o kondycję fizyczną i psychiczną. Haruki Murakami, jak każdy pisarz, jest egoistą i zajmuje się sobą. „Zawód: powieściopisarz”, to opis konkretnego powieściopisarza (taki przykład), czyli samego autora.

Haruki Murakami w 1978 roku w czasie meczu baseballowego miał objawienie (sam tak mówi) – poczuł chęć do pisania. W wieku 30 lat wydał swoją pierwszą powieść „Hear the Wind Sing” (1979), wysłał ją na konkurs literacki, zajmując pierwsze miejsce i zdobywając nagrodę Gunzō. Tylko przez kilka pierwszych lat łączył pisanie z inną pracą zarobkową. Od ponad trzydziestu żyje z pisania. Jak nie pisze powieści, to pisze eseje, tłumaczy (przełożył na japoński m.in. powieści Trumana Capote'a, Raymonda Carvera, Tima O'Briena, Scotta Fitzgeralda, Johna Irvinga), robi odczyty lub wykłada. Nigdy nie pisał na zamówienie. To obecnie jeden z najpopularniejszych, a zdaniem wielu także najwybitniejszych, pisarzy na świecie. Każdego roku jest królem list bukmacherskich przed przyznaniem Literackiej Nagrody Nobla, której nie otrzymuje. W Japonii zdobył wszystkie, z możliwych do zdobycia, nagrody literackie, w tym najważniejszą z nich – Yomiuri. Klasyfikowany jest, jako przedstawiciel magicznego realizmu. Jego proza jest tajemnicza, wielowymiarowa, można ją interpretować na wiele sposobów. W opowieściach Murakamiego zawsze są dwie rzeczywistości. Jest prozaiczna codzienność i inny świat, do którego można w każdej chwili przeniknąć: inny wymiar, rzeczywistość równoległa, zbiorowa nieświadomość. W każdej opowieści Murakamiego bohater doświadcza zdumiewającego uczucia, że jest coś jeszcze. Murakami zawsze pisze o wolności: „Jesteśmy przede wszystkim wolnymi ludźmi, nie artystami.” No tak, pisarz nie jest artystą: „Zawód”, „Pisarz jest opowiadaczem historii”, ale: „To co najciekawsze w pisaniu, dzieje się poza racjonalnym namysłem i planowaniem.” Murakami pisze prostym stylem. Część krytyków zarzuca mu, że uprawia pop literaturę. Dba o to by czytelnik nie zgubił się w labiryncie zbyt trudnych zdań. Fajnie się go czyta.

Poza powieściami i opowiadaniami wydaje Murakami eseje: o Kafce, o bieganiu i tę książkę: o pisaniu (o sobie jako powieściopisarzu). („O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” też była o pisaniu. Murakami rozważał, jaki wpływ ma bieganie na jego życie ze wskazaniem na pisanie.)

Po przeczytaniu „Zawód: powieściopisarz” zrobiłem na własny użytek dwie notatki (wskazówki).

  1. Pisarzowi potrzebna jest świadomość słowa, milczenie, wytrwałość i siła psychiczna.
  2. Żeby przystąpić do pisania powieści trzeba być w dobrej formie fizycznej (inaczej zabraknie sił do pisania). Trzeba wyczyścić swoje życie z różnych spraw, które będą przeszkadzać (wszystkie będą przeszkadzać) i zająć się tylko powieścią i niczym więcej. Jeżeli braknie kasy podczas pisania długiej powieści, to najlepiej zarobić pracując fizycznie a nie brać innych pisarskich fuch (jakiegoś tłumaczenia, artykułów, itp.). Trzeba codziennie pisać 4000 znaków. Po napisaniu całości zrobić sobie tydzień/dwa urlopu żeby potem zrobić pierwszą gruntowną redakcję, która trwa 2 miesiące (wtedy początek może pójść na koniec, mogą dojść nowe postacie lub wątki, można wszystko poprzewracać i powyrzucać). Odczekać tydzień i zrobić drugą redakcję, która nie jest już tak gruntowna jak pierwsza. Znów trochę odczekać i zrobić trzecią redakcję, która jest już tylko kosmetyczna. Teraz czas na urlop (miesiąc) i zapomnienie o powieści a po powrocie korekta całości z uwzględnieniem szczegółów. Potem najlepiej powieść dać do przeczytania żonie. Potem poprawić miejsca, które skrytykowała, nawet jak jej krytyka nie była przekonywująca, nawet jak poprawki pójdą w innym kierunku niż sama krytyka. Ponownie dać powieść pod krytykę żony i poprawiać stale krytykowane fragmenty aż do skutku. Ostatnia korekta polega na dostrajaniu szczegółów. Teraz można powieść oddać do wydawnictwa.

Poza uprawianiem zawodu (Murakami - powieściopisarz) wiemy o nim, że: dużo biega (regularnie bierze udział w maratonach), interesuje się kulturą spoza Japonii, czyta literaturę amerykańską, lubi jazz (w latach 1974-1981 prowadził z żoną klub jazzowy), ogląda hollywoodzkie produkcje.

W naszej kulturze stereotyp pisarza to osobnik niechlujnie ubrany i uczesany, wiecznie bez kasy, ostro pijący w oparach papierosowego dymu, zdradzający żonę (jeżeli go jeszcze nie zostawiła), cały wypełniony psychoanalizą i rozdarciem moralnym, niewiadomo kiedy pisze. Powieściopisarz z książki Murakamiego jest spoza tego stereotypu. Nawet jak nie ma pomysłu, to siada i pisze (zapisane zdania mogą pociągnąć go w kierunku opowieści, o której nic jeszcze nie wie). Pisze codziennie 4000 znaków (ok. 6 godzin). Nigdy nie dopadła go niemoc twórcza. Jak nie pisze to tłumaczy, załatwia sprawy urzędowe, rozmawia z wydawcami, codziennie biega i słucha jazzu, całe życie z jedną żoną, która jest pierwszą recenzentką jego powieści. Taki powieściopisarz z Murakamiego.

Komentarze   

0 #2 jolanta 2017-11-14 15:48
I tak moje marzenia zostały pogrzebane. Nigdy nie będę pisarką - nie mam żony.
Cytować
0 #1 Iza 2017-11-12 20:59
Marku- dobry tekst. Podszyty Twoim specyficznym poczuciem humoru :-))). Zachęcający do lektury. Gratuluję !!!
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Joomla Template - by Joomlage.com