Wigilia

Przyuważył go kilka lat temu. Zaniedbany, nieogolony. Utykał na prawą nogę. Bardzo szczupły, krótko obcięte włosy, oczy krótkowidza. Szedł w tym samym kierunku na wzgórze. Zawsze sam. Wreszcie odważył się zapytać.

Gdzie pan mieszka?

Popatrzył na niego zdziwiony ale uśmiechnął się. Jasne spojrzenie.

Od miesięcy nikt tu do mnie nie zagadał. Mieszkam na wzgórzu. Widok na ogród. Na głowę nie kapie. Mam książki. Wykapię się na basenie. Zjem u Kapucynów. Wolność. Może znalazł by się jakiś kąt.

Pomogę - zadeklarował.
Do schroniska nie pójdę. Na odwyk też nie. A kto by potrzebował starego dziada.

 

Odwiedzał go. Rozmawiali. Przy świeczce Stanisław czytał, robił tłumaczenia studentom. Ukryty w gąszczu krzewów namiot oparty o skały budujące nad nim nawis był niewidoczny od strony kamienistego wzgórza i ogrodów. Czasami przebiegł tędy lis. Żaden pies się tu nie zapędzał nie mówiąc o zakochanych parkach.

W okolicy Wigilii pytał go jak spędza wieczór. U mnie jest zawsze miejsce.

Nieodmiennie słyszał - wyjeżdżam. Przyjeżdża córka z wnuczką z Niemiec. Spotykamy się u byłej żony w Chowańcu. Pożycz na bilet. Tak było przez kilka lat. A dzisiaj w samo południe wyskoczył po majonez do sklepu. Zobaczył go jak szedł pod górkę mocno utykając.

- Co ty chłopie tu jeszcze robisz zapytał. Miałeś być w Chowańcu.

- Córka nie przyjeżdża. Zostaję.

- Przyjdź do nas. Nikt nie może być sam w taką noc. Na 16 tą – pierwsza gwiazdka. Nie spóźnij się, dzieci jej wypatrują.

Na stole już stał dodatkowy talerz.

Dostaw jeszcze jeden - powiedział do żony. Nawet nie zapytała dla kogo. Rodzice, teściowe byli przed czasem. Nie uprzedzi ich. Zmaterializuje się kolejny raz gościnność taka od serca, a nie symboliczna talerzowa.

- Tata - usłyszał głos Feli i Marianka - ktoś dzwoni.

Przy drzwiach stał Stanisław. Czarny garnitur pognieciony ale czysty. Twarz pozacinana ale zarost wygolony.

- Jak ci na imię - spytała gościa 5-letnia Felcia.
- A widziałeś aniołka - dopytywał Marianek.
Chwyciły Stanisława za ręce prowadząc go do okien salonu.

- Będziesz z nami szukał pierwszej gwiazdki?
- To Stanisław znajomy od lat - powiedział do zgromadzonej rodziny.

- Będzie siedział przy mnie - powiedziała Felcia nie wypuszczając ręki Stanisława. Ileż ona miała tematów z nim do omówienia.

- Zuch dziewczyna, nikogo się nie boi - powiedział z dumą.

Rodzice jak i teściowie obecność gościa uznali chyba za coś naturalnego. Najstarsza córka miała kwaśną minę. Nie odzywała się. Nawet nie odpowiadała na zaczepki maluchów. Podeszła z opłatkiem do Stanisława, ale ostatnia. Felci z Mariankiem nie zamykały się buzie, zadawali Stanisławowi pytania, na które on odpowiadał ze spokojem. Kiedy skończyli „Cicha no święta noc” usłyszał głos Felci zwracającej się do - Stanisława - ty to musisz być moim dziadkiem.

 

Anna Nowińska

Joomla Template - by Joomlage.com