zdjecie tytułoweCHRISTIAN DIOR, wiosna 1957 roku

Nazywam się Christian Dior, mam 52 lata i stoję na czele modowego imperium, które zbudowałem w ciągu ostatnich 10 lat. Nazywają mnie późno zakwitającym kwiatem, bo dopiero w wieku 42 lat zająłem się haute couture. Urodziłem się 21 stycznia 1905 roku w zamożnej rodzinie w Granville w Normandii. Nasz dom pokryty był jasnoróżowoszarym tynkiem i ten kolor wyraźnie zdominował moje kreacje. Wewnątrz domu unosiła się chmura zapachu damskich perfum, a wokół roztaczał się starannie przez moją matkę pielęgnowany ogród pełen pachnących kwiatów, kontrastujący z surowym krajobrazem nadmorskich klifów.

Już wówczas najbardziej pokochałem konwalię. Kiedy miałem 5 lat opuściliśmy Normandię i zamieszkaliśmy w Paryżu, ale wspomnienie wczesnego dzieciństwa jest bardzo obecne w moich projektach. Paryż urzekał dynamizmem. To ostatnie lata „belle époque”, postęp w każdej dziedzinie był oszałamiający. To również rozwój nowych kierunków w sztuce. Obsesja na punkcie „belle époque” i matki towarzyszy mi przez całe życie. Mimo że pracuję głównie dla kobiet i z kobietami nigdy z żadną się nie związałem. Spełniła się jednak przepowiednia wróżki, która przed laty stwierdziła, że stanę się sławny i bogaty właśnie dzięki kobietom. Mówię o sobie jako o światowej sławy kreatorze mody z pewnym zażenowaniem. Ta sława mnie przerasta, nie była moim zamiarem, stało się to tak nieoczekiwanie. Wprawdzie ciężko na nią pracowałem, ale, mówię to bez kokieterii, mimo że moje kreacje królują w najbardziej eleganckich salonach świata, nie lubię imprez, wywiadów i tego całego blichtru. Zresztą spójrzcie na mnie, jestem nieśmiałym, otyłym jegomościem, od idealnego wizerunku, który kreuję dzieli mnie przepaść. Mój sukces jest też zaprzeczeniem oczekiwań rodziców. Wiem, że gdyby mama żyła, nigdy bym się nie odważył pójść tą drogą. Rodzice widzieli mnie raczej w roli dyplomaty lub prawnika. Studiowałem nauki polityczne. W wieku 23 lat zostałem właścicielem galerii, dzięki czemu zaprzyjaźniłem się z wieloma znanymi artystami. Niektóre spośród moich kreacji wyraźnie nawiązują do ich dzieł. Jednak kryzys ekonomiczny doprowadził moją rodzinę do ruiny i musiałem szukać innego zajęcia. Pracowałem jako ilustrator u wielkich przedwojennych krawców Roberta Pigueta i Luciena Lelonga.. W 1946 roku z pomocą Marcela Boussaca, potentata w branży tekstylnej otworzyłem własny dom mody, pod adresem, który zawsze będzie kojarzony z moim nazwiskiem – avenue Montaigne nr 30. 12 lutego 1947 roku odbył się pierwszy pokaz, Okazał się oszałamiającym sukcesem. Kobiety na całym świecie z entuzjazmem przyjęły nowy styl nazwany „new look”. Zrzuciły ponure stroje, pozostałość czasów wojny i zaczęły naśladować mój wynalazek – talia mocno wcięta, poszerzone biodra, łagodnie opadające ramiona i podkreślony biust. Symbolem tej rewolucji pozostanie na zawsze kostium o nazwie „Bar” podobnie jak perfumy „Miss Dior”, nieodłączny element moich kreacji, nazwane tak na cześć ukochanej siostry Catherine. Oczywiście specjaliści od zapachów nie spoczną w poszukiwaniach coraz bardziej wyrafinowanych kompozycji, ale „Miss Dior” pozostanie symbolem potwierdzonej kobiecości i uwodzicielskiej elegancji.
Wiem, że wkrótce zakończę moje krótkie, ale jakże owocne życie, bo przepowiedziała mi to moja nieomylna wróżka. Zawsze byłem przesądny, dlatego wierzę, że mój udział w kreowaniu świata strojów i zapachów zostanie niebawem przerwany. Marka jednak pozostanie na długie lata. Moim następcą zostanie młody Yves Saint-Laurent. Zatrudniłem go u siebie przeczuwając, że to on poprowadzi dalej moje dzieło. Potem będą kolejni, każdy wniesie do wizerunku Diora coś nowego, odświeżającego, ale podstawy, które zbudowałem będą trwać. Z okazji kolejnych, okrągłych rocznic najbardziej spektakularnego pokazu w historii mody będą się odbywać wystawy upamiętniające dorobek mój i moich następców. W 2017 i 2018 roku Muzeum Sztuk Dekoracyjnych w Paryżu przeżyje prawdziwe oblężenie. Kreacje marki Dior sprowadzone tam z całego świata z okazji 70. rocznicy sukcesu mojego pierwszego pokazu nadal będą zachwycać, szokować, inspirować. Kolejki osób pragnących je obejrzeć będą sięgać aż do ogrodu Tuileries i nawet przy niesprzyjającej pogodzie mnóstwo osób zdecyduje się na wielogodzinne oczekiwanie.

Więcej zdjęć: kliknij => CHRISTIAN DIOR

Jadwiga Zgorzelska

1

 

Komentarze   

0 #1 Iza 2018-03-20 17:06
Jadziu - jestem zachwycona, zauroczona..., i wciąż marzę o Paryżu. Na razie na marzeniach się kończy, ale...
Dzięki za możliwość poobcowania z takim pięknem :roll:
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Joomla Template - by Joomlage.com