Otwieram drzwi i…….

- Ktoś dzwoni ! Otworzysz ?
- Dzisiaj ? W Wigilię ?
- No rusz się, błagam, mam ręce w mące i śmierdzę rybą.
Po chwili młoda kobieta jednak wyciera ręce w ścierkę i uchyla drzwi. Oszałamia ją zapach wiosny. Otwiera jeszcze szerzej. Na podeście stoi chłopak i trzyma przed sobą koszyk z drzewkiem jaśminu. Jego twarz wychyla się zza chmury białego kwiecia.
- Poczta kwiatowa ! Czy pani Ewa Wolska ?
- Tak, ale to chyba pomyłka.
- Ale pani Ewa Wolska - upewnia się jeszcze raz. Proszę pokwitować.
Dziewczynki już są w przedpokoju,
- Tato jakiś pan przyniósł jeszcze jedno drzewko !


A czy jest jakiś bilecik ? pyta Ewa i już trzyma małą ozdobną kopertę, z której wypada karteczka. Podnosi.
- „ Cudownej Ewie, od której się wszystko zaczęło, radosnych Świąt i do zobaczenia.” – Czyta zza jej pleców mąż.
Chłopak wykorzystuje konsternację obojga i już zbiega po schodach .
Słyszy jeszcze poirytowany, męski głos.
- Ma pan numer zlecenia, nazwisko klienta ? Cokolwiek.
- No proszę, jakiś przydupas po latach się odezwał, romantyczny prezent na gwiazdkę, nie ma co ! – kwituje.
- Przestań, nie przy dzieciach.
- Kochaś z przeszłości - Mizdrząc się i krygując , posuwistym krokiem zbliża się do niej.
- A gdzie postawić kwiaty, jaśnie pani ?
- Puszczaj, już czwarta, zaraz przyjdą rodzice. Zajmij się dziećmi .
- Dzieci, zawsze tylko dzieci ! Od tego się zaczęło. Miało być zresztą tylko jedno !
I te teksty: „Pamiętaj, że masz rodzinę.” „Musimy myśleć o dzieciach” „Uważaj, bo dzieci usłyszą” „Zostaw, bo dzieci zobaczą”.
Świąteczny ranek, Ewa czuje, że małe paluszki jak gąsieniczki wkręcają się w jej ucho i słyszy głosik.
- Jestem głodna, a gdzie tato ? To pytanie stawia Ewę na nogi.
- Daj łapkę, poszukamy. Tu go nie ma, tu też nie. Kanapa rozbebeszona, ale pusta . To może za kanapą - żartuje, ale tam leży tylko butelka.
Dzwoni telefon , puszcza małą rączkę. W słuchawce rozbrzmiewa radosny głos przyjaciółki, która zawile tłumaczy skąd pomysł z jaśminem i liścikiem bez nadawcy. Miała być zabawna zagadka, świąteczna niespodzianka, i tak dalej ple, ple.
Słucha znudzona i wolną ręką porządkuje rozrzucone zabawki , buciki, odsłania zasłony.
Za oknem prószy śnieg, w kącie balkonu leży wywrócony i zwarzony mrozem krzak jaśminu. Zniecierpliwiona wyłącza telefon i idzie do łazienki.

Anna Marek

Joomla Template - by Joomlage.com