TAJEMNICA

A wiesz? Ten chudy Marek z II b, to kocha się w naszej Asi Bratek, tylko nie mów nikomu, to tajemnica. Wiem o tym, bo słyszałam, jak w sekrecie opowiadał mojemu bratu. I powiedział jeszcze, że się z nią ożeni. - Czy wiesz, że jego tata jest milicjantem ale nie nosi munduru, a Marek chodzi na religię do innej szkoły?
Ileż to rozmaitych tajemnic przekazywaliśmy sobie w prawie już zamierzchłych czasach, ile sekretnych historyjek skrywały nasze pamiętniki...

Z czasem tajemnice wychodziły poza wąskie kręgi i wiedziało się, że:
-  tata Jurka nie jest jego prawdziwym tatą, bo ten prawdziwy siedzi w więzieniu,
-  tata Gosi to ma jeszcze inną żonę, bo ktoś widział go kiedyś na dworcu jak żegnał się z grubą blondyną i całował ją i przytulał mocno małego chłopca, a potem wycierał buzię bo płakał jak wsiedli do pociągu i pociąg odjechał,
-  para z trzeciej klatki ze środkowych drzwi na parterze to nie małżeństwo, ale mieszkają razem i nie chodzą do pracy chociaż wcale nie są starzy.

Całymi dniami siedzą w domu i obserwują kto wchodzi do klatki i do którego mieszkania, a drzwi na klatkę mają ciągle uchylone. Zamykają tylko wtedy kiedy przychodzi do nich taki poważny pan w kapeluszu i z czarną teczką. No i w nocy też zamykają,
-  tata Moniki już nie jest kierownikiem, bo nie chciał się zapisać do partii
-  a do mamy Zośki, tej co już nosi stanik, to przychodzą wieczorem różni panowie. A ona zawsze taka wystrojona i wymalowana. Zośka mówi, że to wujek, albo kuzyn, albo kolega i że się zasiedział i musiał zostać na noc. A ona wtedy śpi w kuchni na materacu i zawsze dostaje czekoladę, albo gumę do żucia. A jej mama też nie chodzi do pracy, ale chyba ma dużo pieniędzy bo kupuje kiełbasę w komercyjnym,
-  dozorczyni ma prawdziwe auto! Syrenkę! Dostała talon i podwyżkę za dobrą pracę i nagrodę za to, że po godzinach też pracowała i zapisywała jakieś notatki o tym kulawym z sąsiedniego bloku. A pani Bielakowa mówiła przy kiosku, żeby na na nią uważać i że taka z niej dozorczyni jak z koziej..., no wiesz..
-  tata bliźniaczek Kasi i Basi przyjeżdża do nich raz w miesiącu wcale nie dlatego, że pracuje za granicą jak mówi ich mama. On jest księdzem! Mieszka gdzieś niedaleko Krynicy. W kolejce w przychodni pani, która była w sanatorium w Krynicy opowiadała, że go poznała, że odprawiał mszę, a i tak najwięcej ważnych informacji ma listonosz. On wie do kogo przychodzą listy i paczki zza granicy. A kiedyś to tak się zdenerwował, jak mu spod „szóstki” nie chcieli otworzyć drzwi, że wykrzykiwał na cały głos, że już niedługo tu pomieszkają, bo się ich wypier... z Polski, że już najwyższy czas na nich i ich „psia mać rodaków”.

Takie to różne tajemnice – nietajemnice pojawiały się w rozmowach, gdzieś między wierszami, czasem jako główny temat. Były to nietypowe, odbiegające od panujących stereotypów sprawy skrywane, wstydliwe, kłopotliwe: czyjś nieformalny związek, adoptowane dziecko, przynależność do organizacji, światopogląd, choroba psychiczna, orientacja seksualna, jakieś mroczne historie z przeszłości, powiązania z kimś znaczącym i wynikające z tego tytułu rozmaite profity, i tak dalej. Po jakimś czasie tajemnice przestawały być tajemnicami, zatracały pierwotne znaczenie. Ba! Kolejne pokolenie przeciera oczy ze zdumienia jak można było zaśmiecać sobie głowę podobnymi bzdurami. Jaki sens miało ukrywanie czy przekłamanie faktów historycznych, zafałszowywanie biografii znanych osób, dlaczego powojenne pokolenie miało tak odbiegający od prawdziwych zdarzeń program nauki historii? Dlaczego? Przecież prawda jest w materiałach źródłowych, w pamięci tych, którzy przeżyli. Prawda jest taka, że dostęp do tych źródeł był utrudniony albo wręcz niemożliwy, a świadkowie mieli zamknięte usta albo słabą pamięć, którą odzyskali dopiero po przewietrzeniu.
Po przeskoczeniu przez bramy, zburzeniu murów, otwarciu się na Europę i świat, zdecydowanie wzrosło tempo życia i owe tajemnice, po latach ujawniane i lżejsze gatunkowo wywołują już tylko zdziwienie, może nawet uśmiech pobłażania...
Obecnie tajemnice małe i duże, te w rodzinie (zamiatane pod dywan) i w gronie przyjaciół, te w małych lokalnych społecznościach i te na szeroką skalę żyją sobie utajnione, do czasu oczywiście. Bo wszystko ma swój czas.
Tajemnica lekarska, tajemnica spowiedzi, tajemnica sądowa, bankowa, handlowa, skarbowa, tajemnica dziennikarska, tajemnica państwowa, wszelkiego rodzaju tajemnice służbowe w małych firemkach czy większych przedsiębiorstwach, siatki powiązań... jeżeli do nich dorzucić smaczek z prywatnego życia „ważnego wplątanego”, to może być „ciekawie”. Albo niebezpiecznie.
Każda z tych tajemnic może stać się narzędziem w ręku wtajemniczonego, narzędziem do czerpania zysków, do szantażowania czy wręcz „wyeliminowania z gry” niewygodnych oponentów a w następnej kolejności, po zniszczeniu – do budowania innego, nowego lub na starych wzorcach, systemu gospodarczego i politycznego.
Zdarza się, że te poufne historie są po prostu wymyślone, sprytnie spreparowane z wykorzystaniem - dla uprawdopodobnienia - mało znaczących faktów, a wszystko w celu o którym powyżej, bo przecież wszelkie chwyty dozwolone skoro cel uświęca środki.
Wybuchające co jakiś czas afery to nic innego jak ujawniane tajemnice, a że tajemnic jest wiele, to każda kolejna odsuwa w cień poprzednią.
Toczą się postępowania sądowe, prowadzone są śledztwa, niewygodni świadkowie przestają być świadkami.
A życie toczy się dalej...

           Ewa Zdziejowska
           czerwiec 2018

 

Joomla Template - by Joomlage.com