PhoenixOtworzył drzwi, rozwinął turkusowe skrzydła i poszybował w nieznane.
Zdawało się, że jest jedynie ułudą - delikatną, lekką, świetlistą.
Skrzydła skrzyły się złotem i srebrem, miękko falowały, a równocześnie niosły go szybko i pewnie.
Wytężał oczy, nadsłuchiwał, szukał. Był pewny, że w otaczającej go pustce nie może być sam.
Gdzieś tam w oddali napewno krążył podobna mu istota.

Czy kiedykolwiek uda mu się trafić na jej ślad? Kim będzie? Wcieleniem dobra czy zła?
Gdy ją odnajdzie, otoczy ją turkusem, srebrem i złotem. Da jej swoją siłę, odwagę i mądrość. Przenikną się, scalę, zjednoczą. Razem otworzą kolejne i kolejne drzwi, poznają inne światy, słońca, gwiazdy.


Nagle w czarnej pustce spostrzegł jaśniejszą smugę. Wyczuł nieznaczną wibrację, tchnienie, oddech. Bez namysłu podążyła tym śladem. Smuga rosa, zmieniała się, przyciągała, wabiła. Kiedy podleciał bliżej okazało się, że jasna poświata przesączała się przez lekko uchylone drzwi. Zatrzymał się, wahał się, nadsłuchiwał. A potem, wiedziony nieodpartą pewnością, że tam właśnie ją odnajdzie, otworzył je i spłonął.

JOLANTA MIRECKA

Joomla Template - by Joomlage.com