Chyba łatwiej powiedzieć skąd brać zadowolenie, satysfakcję z życia, czy nawet tak rzadkie uczucie jak szczęście, bo przyczyn je powodujących jest znacznie mniej, a zatem łatwiej je wyliczyć.

Natomiast powodów i przyczyn radości mogą być tysiące...
Bo radość to krótkotrwała emocja, cudowny stan silnego zadowolenia z jakiegoś konkretnego, a często niespodziewanego powodu; stan, jaki zdarza się chyba wszystkim zdrowym ludziom. No, może wybitnym pesymistom i smutasom się nie zdarza. Ale myślę, że nawet smutasa można jakoś rozbawić i on też odczuje przynajmniej chwilową radość (byleby to nie była tzw. schadenfreude, czyli radość z czyjegoś niepowodzenia, co zdarza się wielu naszym rodakom).

Ale prawdziwej radości towarzyszy zazwyczaj radosny śmiech lub przynajmniej szczery uśmiech.
Ja odczuwam radość, czyli natychmiastowe radosne uczucie, które w sekundzie poprawia mi nastrój, gdy uda mi się coś trudnego nadspodziewanie dobrze wykonać. Drobne, a zwłaszcza nieoczekiwane sukcesy przynoszą mi największą radość.
Ale, radość sprawia mi także: piękna muzyka; zasłużone pochwały; przypadkowe spotkanie na ulicy znanej, miłej osoby; wyświadczenie przysługi lub przyjemności nieznanej osobie, zabawy z dziećmi, psami i kotami.
Radość sprawiają mi również takie dziwne rzeczy jak : wspólny chóralny śpiew; odnalezienie zagubionej rzeczy; drobne usprawnienia w gospodarstwie domowym; przebłyski pięknej pogody w pochmurny dzień; ujrzane piękne drzewo, wyszukanie miejsca na parking w zakorkowanej okolicy, no i masa innych głupstw, które komu innemu nie sprawiłyby może żadnej radości.

Wszystkim nam radość sprawiają ważne, pozytywne przeżycia, które mogą się przerodzić w dłuższy stan zadowolenia, czy nawet szczęścia; ale także banalne drobiazgi, jak bardzo udany tani zakup, trafione prezenty, usłyszany dobry dowcip, jak również wysiłek fizyczny. Radość niesie codzienne życie, należy ją dostrzegać i skrzętnie zbierać.

Myślę, że dostrzegania radości można się nauczyć. Ja tego jeszcze nie umiem, to mi się tylko zdarza, wcale nieczęsto. Ale sądzę, że można tę umiejętność wytrenować poprzez pozytywne myślenie i uważność w dostrzeganiu dobra w życiu. Radość płynie z umiejętności widzenia, ze świadomego doświadczania dobra i piękna, ale przede wszystkim z czynienia dobra i piękna wokół siebie. Tak. Należy to trenować, aby w starszym wieku być psychicznie uzbrojoną na stawianie czoła trudom właściwym starości i końcówce życia.
Umiejętność dostrzegania i przeżywania drobnych radości czyni nas bardziej otwartymi na nowe sytuacje i nowych ludzi, a dzięki temu możemy zyskać większe wsparcie od innych.

Zaproponowany przeze mnie temat „skąd brać radość”, to ostatnie słowa "Kolędy Samotnych" do słów Jacka Cygana i muzyki Krzesimira Dębskiego. Kolędę śpiewa przecudnie Ewa Małas-Godlewska.
Przed świętami Bożego Narodzenia od wielu lat słucham kolęd i pastorałek z płyty "Witaj Gwiazdo Złota". Kolęda Samotnych znajduje się właśnie na tej płycie. Pytanie, które stanowi ostatni wers Kolędy Samotnych bardzo się tam wybija. Zwykle po świętach jeszcze długo dźwięczy mi w uszach, zostaje ze mną przez wiele miesięcy.

 

Oto strofki tej kolędy:

Pusto, blado, szarość opłatka
Stare zdjęcia na komodzie
Maria Kowalska, matka
Syn za morzem

Kolęda samotnych
Policzek wilgotny
Bo wszystkie nadzieje
W drodze do Betlejem

On też ma dzisiaj urodziny
Kartki wysłałam miesiąc temu
Choinka, gwiazdka, samotność
Czemu?

   Kolęda samotnych
   Policzek wilgotny
  I ciężkie milczenie
  Jak przed narodzeniem

Cisza, lecz głos się nie
rozchodzi,
Pasterze śpią znużeni sławą.
I tylko jedno pytanie
Skąd brać radość?

A na koniec jeszcze bardzo mądry i pozytywny cytat z księdza Tischnera:
„Trzeba mieć radość w myśleniu i myślenie w radości”

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Joomla Template - by Joomlage.com