psymini
Spacer

Wychodzimy za furtkę. Skręcamy w prawo. Najpierw w trójkę, ale po chwili Iks odłącza się, zawraca i wolno człapie w przeciwną stronę nie zważając na przywoływanie. Poszedł zaprosić na spacer sąsiadkę Lunę, która zaraz wytacza się zza swojego ogrodzenia, jak beżowo-płowy walec na krótkich nóżkach. I już oboje człapią wolniutko za nami.
Iks zatrzymuje się przy każdej zagrodzie, aby pozdrowić sąsiadkę lub sąsiada. Luna trzyma się blisko nas, jest bardzo zadowolona z towarzystwa.
Droga schodzi w dół. Przed nami rozległy widok. Na horyzoncie dostrzegam obłe stoki Beskidów, a za nimi chyba niewyraźne zarysy tatrzańskich szczytów. Ania mówi, że to na pewno Tatry, bo stąd przy dobrej pogodzie zawsze je widać. Schodzimy wiejską drogą coraz niżej, robi się mokro.

Omijamy starannie kałuże. Iks – czarny, kudłaty, niski kundel – też dokładnie omija kałuże. Nie lubi moczyć swojej długiej, gęstej sierści.
Za to Luna z lubością włazi w środek każdej kałuży, a w głębszych nawet się zatrzymuje. Gdy w pewnym momencie wchodzi do zapełnionego wodą przydrożnego rowu, Ania przystaje nad nią zachwycona i mówi: - Jak ja jej zazdroszczę ! Też chciałabym się tak taplać w każdej wodzie. Uwielbiam wodę !
No tak, Luna to przecież jakaś daleka krewna labradorów, więc jej upodobania są genetycznie uzasadnione. Ale, żeby moja koleżanka z takim zachwytem i błyskiem w oku zazdrościła mokrej i mocno już utytłanej w błocie labradorce, to wydaje mi się bardzo zabawne. Ja nie lubię błota, ani wilgoci.
Jednakże spacer bardzo mi się podoba. Idziemy dopiero kilkanaście minut, a już tyle się wydarzyło. Dwa razy wybiegały nagle z jazgotem małe, białe pieseczki, aby przywitać się z naszymi brudasami, za nimi wyskakiwały właścicielki, przestraszone o swoje bieluchne, wymuskane maskotki.
Przed nami jeszcze kilkanaście zakrętów i powrót pod dość stromą górę. Co chwila przystajemy, bo stareńkie psy za nami nie nadążają. Luna już mocno zmęczona. Słucham opowieści Ani, która właściwym sobie zwięzłym stylem mówi o lokalnych ciekawostkach. Ja opowiadam jej o Sadze. Idziemy dalej. Coraz mniej domów po obu stronach błotnistej drogi. Jest ostatnia, pogodna sobota listopada. Jest fajnie.


psy2

 

domekAni

 

sunset

 

Komentarze   

0 #2 Iza 2017-12-07 22:18
Roma- ciepło oddałaś klimat urokliwej Rącznej. Cichej i spokojnej polskiej wsi. Aż mi się tęskno zrobiło za Czechówką, a do lata jeszcze tak daleko... :roll: . Aniu- pozdrawiam. Tak Cię dawno nie widziałam !
Cytować
0 #1 Romana 2017-12-07 10:55
Piękna ostatnia sobota listopada w Rącznej :roll:
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Joomla Template - by Joomlage.com