Marek Walawender o „Zimnej wojnie”

zimna

 

 

 

 

W literaturze, muzyce i kinie najważniejszy jest styl. Pawlikowski ma styl. Posiada własny autorski charakter filmowego pisma. Dlatego zdobywa nagrody: Oskar za „Idę” i nagroda dla najlepszego reżysera na festiwalu w Cannes za „Zimną wojnę”. Znowu mamy reżysera światowej klasy.

Pawlikowski szuka w swoich filmach uniwersalnych tematów, które jednocześnie dotykają go osobiście uczuciowo. Historię „Zimnej wojny” częściowo zaczerpnął z życia swoich rodziców, bohaterom nadał imiona swoich rodziców i film dedykował rodzicom. Jest to właściwie film dla tego pokolenia, czyli także moich rodziców. Głównym tematem filmu jest historia zespołu „Mazurek”, czytaj „Mazowsze”. Umieszczona w ciężkich latach powojennej Polski z wybijającym się na pierwszy plan wątkiem miłosnym. Trudna miłość w trudnych czasach. Pawlikowski formą tego czarno-białego filmu nawiązuje do Polskiej Szkoły Filmowej (przypominam – to styl w polskim kinie w latach 1955 – 1965, z którym związane są chociażby takie nazwiska jak Wajda, Munk i Kawalerowicz).

Film nie zachwycił mnie. Uważam, że jest dobry jak na polskie kino.

Dużym atutem filmu jest Joanna Kulig. Najlepszy kulig tego lata. Z roli Zuli stworzyła kreację. Jak się okazuje może jeszcze powalczyć o Oskara.

Innym atutem filmu jest muzyka. Jazzowe adaptacje kilku ludowych polskich piosenek przearanżowane przez Marcina Maseckiego momentami budują klimat lepiej niż obraz. Jako współscenarzysta filmu pojawia się w napisach Janusz Głowacki. To raczej hołd wyrażony dla ważnej dla Pawlikowskiego postaci niż praktyczny udział w pracy nad filmem. Podobno polegał on na wspólnych rozmowach obu panów nad scenariuszem do tego filmu, Głowacki raczej nic tam nie dopisał, może coś podsunął, podpowiedział.

Pod koniec filmu pojawia się to samo rozdroże, które grało w „Idzie”. Podobno Pawlikowski szukał nowego rozdroża, ale twierdzi, że nie znalazł lepszego.

Nie ma happy endu. Nieprzypadkowo. Pawlikowski na Oksfordzie (studiował literaturę i filozofię) zaczął pisać doktorat poświęcony Georgowi Traklowi, austriackiemu poecie reprezentującemu dekadentyzm i katastrofizm. Nie ukończył go, bo zapisał się na warsztaty filmowe, dostał staż w BBC i zaczął kręcić filmy dokumentalne. Pawlikowski uważa, że ludzkie życie ma wymiar tragiczny. Trudno powiedzieć mu, że jest w błędzie po losach jego rodziny, nie tylko rodziców, także dziadków i po śmierci jego żony w 2006 roku.

PS Minister Kultury zjawił się na premierze "Zimnej wojny", chociaż Pawlikowski mówi o czarnej liście, jaką władza ma na niektóre nazwiska (także jego) twórców naszej kultury.

Na koniec bonus z filmem związany tylko osobowo. KLIKNIJ TUTAJ, żeby odzobaczyć i odsłuchać.

Komentarze   

0 #1 Anna Ż 2018-07-09 23:07
Marku ! Bardzo ciekawa recenzja. To nie tylko film o pokoleniu naszych rodziców. Ile zostało w nas, w pokoleniu ich dzieci, zakodowanych w podświadomości obrazów trudnych, bolesnych miłości...
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Joomla Template - by Joomlage.com