Ania5RAJ UTRACONY- KRYM

Sierpień 2004. Dworzec we Lwowie. Godziny wczesno poranne. 
        Wazmitie nogi - z błogiej kontemplacji starego dworca we Lwowie wyrwał mnie glos sprzątającej. Uśmiecha się do mnie życzliwie. Z wielkim trudem wkładam torbę i plecak na drewnianą ławę.
Podciągam stopy w nowych sandałach. Sprzątająca zanurza w wiaderku z wodą ścierkę, naciągniętą na drewniana szczotkę na długim kiju. Przeciąga podłogę. Lśni. Zaraz wyschnie. Chyba mam specjalne względy, bo sąsiedzi oberwali ścierą po nogach.

Poranki czy Wieczory

PORANEK    
                         Odsłona 1

Kolejny ranek wynurzał się nieubłaganie. Dochodzące promienie z jasnych okien kłuły oczy. Odważnie wysunęła nogę spod kołdry.
Brrrr…. Zimno! Każdy ruch boli.
- Czy dzieci nauczą się wreszcie same robić śniadanie? Ja w ich wieku nie robiłam takich problemów. Pajda chleba z czymkolwiek do ręki, tornister i już. A z nimi…
Choćby jeszcze piętnaście minut. Zasłania szczelnie okno. Nastawia ponownie budzik.
Minuty błogiej ciszy.
Oczywiście sama musi wyprawić dzieci do szkoły. Mąż jak zwykle w trasie. Mąż. Jak to brzmi nieadekwatnie do rzeczywistości. Bardziej już pasuje „współodpowiedziciel kredytowy”. Niedobrze. Zaczyna dzień negatywnymi myślami. Nurkuje głębiej pod przyjazną kołdrę.

002 02ŚWIĄTECZNE MIEJSCE

Na zdjęciu babcia Genowefa

   Z niecierpliwością i nadzieją czekałam na ten moment. Nie były to prezenty.

Zanim nastąpił, trzeba było przetrwać dywagacje. Zaczynamy jeść zupę grzybową, czy czekamy na tatę.

WIZERUNEK i MY

Nie ulega wątpliwości. Żyjemy w społeczeństwie inscenizacyjno- obrazkowym. Dla naszego pokolenia odnalezienie się w rzeczywistości, w której dominuje wszechogarniający pragmatyzm i utylitaryzm , to duże wyzwanie. Z pewnym zażenowaniem patrzymy na bezustanny festiwal promowania wszystkiego i przez wszystkich. Bywa nachalne, irytujące i męczące.
Wychowani w innym systemie społecznym i politycznym, gdzie bycie „ grzecznym”,
bez wybujałego „ ego” było zaletą, a nie wadą.. W rodzinach zmagających się z traumami wojennymi i niekoniecznie radośnie pogodzonych z osiągnięciami PRL.
Czy łatwo odnaleźć się nam w obowiązującym obecnie sposobie funkcjonowania, gdzie do potocznego obiegu weszło już uwspółcześnione przysłowie - „Siedź w kącie, a na pewno nie znajda Cię”.
Czy mamy udawać kogoś innego niż z jesteśmy?

7"Bezpieczeństwo osiągniesz nie 
wznoszeniem ogrodzeń, ale otwieraniem bram"
 (przysłowie fińskie)

Nie zamierzałam wyjechać na czas ŚDM z Krakowa. Jestem odporna na zbiorowa panikę. Zawsze udawało mi się wybrnąć - czasem z bardzo ekstremalnych sytuacji.  Wiec teraz …

obsesjaŚWIĄTECZNE SPRZĄTANIE

Patrzyła z niedowierzaniem. Bez słowa wrzucał do plecaka ubrania, przybory toaletowe.
Jak leci. Nawet specjalnie nie patrząc, co pakuje.
- Odezwę się do dzieci. Wesołych Świąt - wycedził. Nie popatrzył na nią.
- Wybacz, ale już nie wytrę podłogi. Cześć – dodał.
- Cześć – wydukała.
Stała patrząc na „ prawdziwą” choinkę, którą wniósł do korytarza. Przecież nie zrobiła nic złego. Trochę się zdenerwowała, ze nie zdjął butów i naniósł błoto. A wczoraj umyła wszystkie podłogi. Coraz trudniej jej się schylać, a mycie mopem do niczego. Nie dotrze do wszystkich zakamarków.

ŚMIECH

Dziś o śmiechu z uśmiechem. Nie o pogardliwym, sarkastycznym, cynicznym, dwuznacznym, nieszczerym i jakimś tam jeszcze. Kwitujemy go z uśmiechem zrozumienia i żegnamy bez żalu. Dziś o uśmiechu i śmiechu, który zawsze był uznawany jako cudowne lekarstwo, panaceum na całe zło tego świata. Współcześnie doceniony jako forma terapii w psychologii jak i coraz częściej w medycynie. Jest nie do przecenienia w sytuacjach przykrych napięć, w rozwiązywaniu codziennych problemów , a umiejętność dystansu i „śmiania się z siebie” to cenny dar.
Jaką siłę potrafi mieć uśmiech przekonywał Eric-Emmanuel Schmidt w książeczce” Pan Ibrahim i kwiaty Koranu”.
Narratorem jest jedenastoletni chłopiec o imieniu Mojżesz, na którego wszyscy mówią Momo. Ma on wiele powodów, aby nie czuć się szczęśliwym. Jego ojciec, człowiek wyjątkowo surowy i nieczuły, mający poważne problemy ze sobą, popełnia samobójstwo.

poezjaWYBRANY ULUBIONY WIERSZ - próba interpretacji

Nie mam jednego ulubionego wiersza. Na różnych etapach życia pojawiały się jak objawienie, żyły odrębnym bytem w mojej głowie, by odejść czasem na zawsze, a czasem wrócić z nową siłą i wyrazem. Ostatni raz świadomym analizowaniem wierszy zajmowałam się w klasie maturalnej, co nie znaczy, że przestały być dla mnie ważne. Wręcz przeciwnie. W okresie studenckim, żeby nie zwariować, podmiotem lirycznym stawały się nazwy obowiązkowych przedmiotów, jak „wytrzymałość materiałów", lub „ wymiana ciepła".

CZIPIÓRA

Promienie porannego słońca przebijały się przez zasłony w kolorze ciemnego wina Zwykle ciemny pokój nagle zaczął mienić się odbitymi kolorami.
- To naprawdę wiosna. Co za różnica - zauważyła z obojętnością Karolina, budząc się powoli. Jak zwykle pierwsze kroki skierowała w stronę stolika komputerowego, aby odebrać pocztę. Kilka słów od syna.
„Cześć mama. Ja OK, tylko zawalony jestem robotą. Co porabiasz? Jak tam Twoje czarownice? Pozdrów je. Zadzwonię. Dbaj o siebie. Na razie... „
Nie zdążyła pójść do łazienki, gdy zadzwonił telefon.
- Cześć Karolcia. Musisz posłuchać. Rewelacja. Te wszystkie metody na cellulit, hormony to o d... rozbić. Musisz spróbować. A jaka energia i świat w różowych kolorach.
- Kaśka. Nie strasz mnie. Chyba nie próbujesz dopalaczy! - spytała przerażona Karolina
- Jakie dopalacze. To już nie jest trendy. To... Czipióra!

twarzeTWARZE

Czułość, ciepło, zachwyt, uśmiech, czy skrywana niechęć, złość, rozpacz, bezradność,
charakterystyczny grymas ust. To obraz twarzy, w tym tej jedynej i najważniejszej, matki, które otaczają nas od momentu urodzin.  To one są naszym światem, z jakim zderzamy się od chwili zaczerpnięcia pierwszego oddechu. Choć jeszcze nie rozpoznajemy twarzy, co dzieje się kolo 10-ego miesiąca życia, czujemy. Intonacja, barwa głosu, ma również szczególne znaczenie...

FIOLET

Alternatywną medycyną interesuję się od wielu lat. Własne doświadczenia i bliskich mi osób sprawiły, że standardowe metody, diagnostyka, przestały wystarczać. Moc kolorów, dźwięków i ich zdolności uzdrawiania znano już w starożytnych Indiach, Chinach, Egipcie. Wykorzystując wiedzę, że każda barwa emituje określoną częstotliwość drgań, uzupełniamy naszą energię dawkując właściwy kolor. Każdej barwie w leczeniu kolorami ( chromoterapia) przypisywane są charakterystyczne właściwości. Również kolory zestawiane są w różnych systemach z dźwiękami, min. z ich wysokościami, co może być stosowane w działaniach terapeutycznych. W rożnych okresach życia potrzebujemy i reagujemy na dany kolor. Natomiast moja ciekawą przygodą okazało się spotkanie z fioletem i jego odcieniami.

CZARNY CHARAKTER

„OSTATNI MATEJKO"

12 grudnia 2014. Popołudnie.

Jadę pociągiem w relacji Warszawa – Kraków. Wyjechałam z naszego miasta wcześnie rano. Udało mi się załatwić wszystkie sprawy w ciągu jednego dnia. Jaka ulga. Chociaż pociąg przepełniony, znalazłam wolne miejsce. Obok mnie elegancki, młody człowiek.
Po upływie około godziny pyta, czy nie będzie mi przeszkadzać, jak się trochę rozbierze. Ale skąd. Niech się rozbiera ile chce. W końcu żyjemy w demokratycznym kraju. Po kolei w plecaku lądują krawat, koszula, marynarka. Dyskretnie zakłada sweter i tłumaczy.
-Mam w Krakowie spotkanie z ekipą ze studiów. Nie mogę w tym....

przyjazn2Odcienie Przyjaźni

- Ja już go więcej nie wpuszczę. Czekałam pół dnia. Nie liczy się z nikim ani z niczym. Wydzwania i się awanturuje! Zrobił harmider w całej kamienicy! A ja nie mam obowiązku... - w słuchawce telefonu stacjonarnego rozżalony, kobiecy glos.
Dzwoni komórka.
Zdenerwowany, podniesiony, męski głos. Nie wiem z kim rozmawiać.
- Dlaczego ona mi to robi. Nie mogłem wcześniej. Rozładował mi się telefon. Nie mogłem odpalić roweru. Kupiłem kwiaty ,a ona nawet mnie nie wpuściła. Powiedziała, ze nie chce mnie znać, a ja przecież...
- Zaraz oddzwonię. Mam stacjonarny... - ja.
Powoli tłumaczę, wyciszam. To trwało tyle lat. Ten nasz specyficzny trójkąt. Grażynkę poznałam kilkanaście lat temu.

wagary3A MOŻE BY TAK NA WAGARY...

Pierwsze, typowe skojarzenia z tematem. Szkoła, ucieczki z lekcji, klasówek, meta u koleżanki lub kolegi, kłęby zakazanego dymu z papierosów, może cierpki smak „ jabola". Przyznam się od razu. Na takich wagarach nie byłam.
Podczas ostatnich odwiedzin rodzinnych Kielc postanowiłam pójść tropem mojego „wagarowego szlaku". Przeszłam codzienną drogę do szkoły przez cudownie złoto- brązowy o tej porze roku stary park St. Żeromskiego, ulicą Ściegiennego w stronę Katedry mijając Miejską Bibliotekę Publiczną, potem w dół na ul. Staszica, gdzie mieści się dalej małe kino Moskwa, oczywiście z porankami. Odżyły dawne, samą mnie zaskakujące wspomnienia. Wracały natrętnie. Przecież nie o tym miałam pisać!!!  Więc wybaczcie, Kochani, tę bardzo osobistą wycieczkę.

dorozkaMÓJ MAGICZY KRAKÓW

Czy Kraków to moje miejsce na ziemi?
Mieszkam tu ( z roczną przerwą na Warszawę) prawie od 30 lat. Tak jak w wieloletnich związkach przystało, bywa różnie. Nie ma już tej fascynacji jak w pierwszych latach, ale spokojne przywiązanie i coraz większe poczucie odpowiedzialności. Czy Kraków jest magiczny? Poza niezaprzeczalnym urokiem i znanymi miejscami szczególnie „ dobrej energii" jak choćby „czakram wawelski", miasto boryka się z bardzo przyziemnymi problemami, o których wszyscy wiemy i które odczuwamy na własnej skórze. Mnie, urodzonej kielczance, wychowanej na zacisznej ulicy, w domku z ogródkiem, bardzo bliska i już wreszcie rozwiązywana jest sprawa ochrony środowiska, ratowania ginących zielonych przestrzeni.

Joomla Template - by Joomlage.com