PIĘKNO 
 

     Czym ono jest i jak opisać jego istotę – to niełatwe zadanie. Dla mnie piękno ma dwie odsłony: jedna na zewnątrz, druga wewnątrz człowieka. Podobnie jak w wypadku „rajskich ogrodów”. Pierwsza działa na zmysły, jest tym co widzimy na zewnątrz i wokół siebie. Najczęściej są to widoki, pejzaże, krajobrazy utworzone przez naturę lub skomponowane przez twórców gdy efekty ich pracy harmonijnie współgrają z zastanymi od wieków zabudowaniami. Tak jest w Krakowie, który jest mozaiką pięknych terenów, jak np. zakole Wisły pod Wawelem, Salwator czy niektóre zakątki Kazimierza. Na szczęście są architekci krajobrazu, którzy dbają o to aby zachować ich niepowtarzalny urok, chociaż narzekają oni, że w Polsce piękno jest spychane na ostatnią pozycję. Zaprzeczają jednak temu bulwary Wiślane, które z każdym rokiem są coraz bardziej zadbane z dodatkowymi ścieżkami rowerowymi i alejkami spacerowymi z mnóstwem różnorodnych ławek, nawet w formie leżaków. Uporządkowana i wzbogacona o łąki kwiatowe zieleń pięknieje i cieszy oczy.

forsaPIENIĄDZE….. 

      Na ostatnim Festiwalu Filmowym w Wenecji niespełna 80-letnia Jane Fonda, laureatka 2 Oskarów, po pokazie jej najnowszego filmu stwierdziła, że w życiu wcale nie jest ważna sława ani pieniądze: ”Nic ci po tym wszystkim jeśli będąc w sile wieku musisz zastanawiać się, czy twoje dziecko cię kocha i czy twoi przyjaciele będą przy tobie gdy będziesz ich potrzebować.” To zdanie można skomentować, że dobrze jest tak mówić gdy ma się już tę sławę i przede wszystkim te pieniądze. Bo co powiedzą ci, którzy czasem ciężką pracą muszą zdobywać je na podstawowe potrzeby życiowe.

Wakacyjna miłość ...

To były pierwsze prawdziwe wakacje. Po III roku studiów zaliczyłam w terminie wszystkie egzaminy i mogłam wreszcie, co mi się nie zdarzyło niestety ani po I, ani po II roku – pomyśleć o odpoczynku od mnóstwa obowiązkowych lektur, na szczęście już nie staropolskich, a dużo ciekawszych bo bliższych współczesności. Ponieważ Profesor od metodyki stwierdził, że mam świetne predyspozycje do pracy z młodzieżą, skierował mnie do studenckiej Przychodni, abym podleczyła struny głosowe. Uroczy pan doktor zakwalifikował mnie na trzytygodniowe wczasy lecznicze do Szczawna Zdroju. Przyznam, że po raz pierwszy byłam w Uzdrowisku i po raz pierwszy na Dolnym Śląsku, gdzie blisko Szczawna są Duszniki, Polanica Zdrój, Kudowa i wiele innych znanych ośrodków leczniczych i wypoczynkowych. Sam wyjazd w nieznane i odpoczynek od codzienności już był dla mnie czymś wspaniałym. Z dzisiejszej perspektywy wczasy w PRL-u były triumfem bylejakości, urozmaiceniem szarej rzeczywistości tamtych lat. Ale wtedy, na początku lat 60-tych, dla mnie osobiście były prawdziwym objawieniem. Szczęście mi dopisywało bo trafiłam na kulturalne i inteligentne 2 współmieszkanki z którymi dość szybko znalazłam wspólny język.

rajRAJSKI OGRÓD – rzecz niekoniecznie o drzewach

 Dwa wyrazy: rajski i ogród chyba dla każdego, w miarę oświeconego człowieka, na całej kuli ziemskiej kojarzą się z najprzyjemniejszymi wyobrażeniami i emocjami. Wyrażają one odwieczne pragnienia i dążenia do szczęścia, spełnienia i piękna, cokolwiek to znaczy dla każdej pojedynczej osoby. Zmaganiu się z szarą codziennością pomaga wizja, jeżeli już nie raju, to z pewnością przynajmniej ogrodu a nawet zwykłej zieleni przy drogach, w parku czy lesie. Wtedy wypoczywamy, odreagowujemy stress…. A jeżeli ten ogród wydaje się nam rajski – to już dotykamy wtajemniczenia, bo to jest EDEN – biblijny raj zwany z hebrajska ogrodem rozkoszy.

1

SŁOWA 

    Szekspir, w swym najsłynniejszym dramacie, w usta tytułowego bohatera wkłada niezwykle zwięzłą odpowiedź na pytanie Poloniusza: „Co wasza książęca mość czyta”. Hamlet, udający szaleństwo aby pomścić śmierć ojca, odpowiada krótko: „Słowa, słowa, słowa…”. Oczywiście na następne pytanie: „A jakiż jest tok myśli” opowiada bzdurne historie aby spotęgować wrażenie szaleństwa. Zagadką osobowości Hamleta jest przewaga myśli nad zdolnością działania, rozmyślanie nad losem człowieka i nad ponurą gmatwaniną wydarzeń. I właśnie wyrażane w ten sposób myśli symbolizują dwa oblicza wyrazu „słowa”.

Poranki  czy  Wieczory

Wolisz ranki czy wieczory….
Gdy usłyszałam jak brzmi temat na tekst naszego najbliższego spotkania, uświadomiłam sobie, że nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Jeszcze pytanie „co wolisz” - tak trochę osobiste, wprawia w zakłopotanie, bo wydaje się, że to nie zawsze i nie bardzo zależy ode mnie. Różne są te ranki i różne wieczory; inne w młodości, w wieku dojrzałym i teraz w bardzo, aż za bardzo dojrzałym. Ale pytanie zadane jest w czasie teraźniejszym, więc dotyczy aktualnej rzeczywistości.
Hmmm… podobno typy ludzi są już zdefiniowane we wczesnym dzieciństwie /ale nie naukowo/ pozwalające rozpoznać czy jesteś tzw. ‘skowronkiem’ czy ‘sową’. Według powyższego, w moim mniemaniu, zdecydowanie jestem sową, czyli wypadałoby, że wolę wieczory. Trudno mi jednak pogodzić się z tym, gdy rankiem, szczególnie wiosną, zagląda mi w okna słońce. Wydaje się wtedy, że słychać śpiew ptaków; chce mi się wstać i wyjść do pobliskiego mini-parku wzdłuż Wisły aby podziwiać wschód słońca, a na rzece kłębiące się stada łabędzi i dzikich kaczek. Poranki są piękne szczególnie w górach i czasem przy słonecznej pogodzie, dobre samopoczucie na cały dzień jest murowane, pod warunkiem że nic i nikt nieprzyjazny go nie zakłóci.

karpWIGILIJNY KARP

Oprócz barszczu z uszkami w Wigilię w polskich domach króluje karp przyrządzany na wiele różnych sposobów. Niektórzy rozpływali się nad smakiem i doskonałością karpia po „żydowsku”. Dla mnie to zawsze brzmiało jakoś tajemniczo a przecież nie powinno dziwić, bo nasza kuchnia miała wiele wspólnego z żydowską i vice versa . Przecież te kultury w naszym kraju przez setki lat nawzajem się przenikały. Ponieważ długi czas nie spotkałam jednak tej potrawy moją ciekawość ponownie rozbudził zachwyt nad jej smakiem Anglika, narzeczonego przyjaciółki . Otóż On, gdy Ją odwiedzał w Polsce, zapraszał do Wierzynka właśnie na „karpia po żydowsku”. Miałam to szczęście, że również zaprosili mnie i rzeczywiście było to pyszne danie i od tej pory szukałam przepisu na ten smakołyk.

telefon1TELEFON…

To było pod koniec lat 70-tych, gdy po latach oczekiwania Telekomunikacja łaskawie zainstalowała nam telefon. Wreszcie nie musieliśmy szukać budki telefonicznej ale kto dzisiaj o tym pamięta! Cóż to była za radość w rodzinie. Czuliśmy się niemal zaszczyceni i wyróżnieni. Już wtedy fakt posiadania telefonu dawał poczucie niesamowitego komfortu, wręcz luksusu. Mogłam wreszcie, będąc w pracy, na bieżąco kontaktować się z chorymi dziećmi, które dłużej niż moje zwolnienie lekarskie musiały zostać w domu.
A teraz - po latach – moje wnuki wręcz nie mogą uwierzyć, że tak było. Mam czasem wrażenie, że przyszły na świat z komórkami mózgowymi wyposażonymi w informacje jak korzystać z wszystkich nowości aparatów „nomen omen” komórkowych.

Wizerunek własny

Na własny wizerunek sami sobie zapracowujemy; mamy przecież na to całe życie. Ważne jest w którym momencie sobie to uzmysłowimy i jakie priorytety nami kierują. Oczywiście nie zawsze na wszystko mamy wpływ; środowisko, okoliczności życiowe, sytuacja społeczna i materialna definiują wiele cech naszego postępowania. Ale powinniśmy też zachować dystans i pamiętać, że często nasze wewnętrzne przekonanie o swoim „ja” bywa w sprzeczności nawet z opinią osób z którymi jesteśmy w bliskim kontakcie. Możemy się przecież spotkać / np. w sieci/ z nieobiektywnymi ocenami czy niekorzystnymi ujęciami fotograficznymi. Znane są w mediach zdjęcia, wybitnych czasem kobiet „przyłapanych” przez kamerę z wyrazem twarzy lub w ujęciach, które z ich prawdziwym wizerunkiem niewiele mają wspólnego.
Wizerunki otaczających nas osób są również zależne od panujących w danym czasie a nawet epoce trendów, systemów wartości, itp, itd… Współcześnie żyjemy w świecie postinternetowym, globalnym, w kulturze obrazkowej, w której wizerunek ma podstawowe znaczenie. Wprawdzie nadal aktualne jest popularne powiedzenie: „jak Cię widzą, tak Cię piszą”, ale coraz bardziej świat wirtualny staje się światem realnym. W trosce o swój wizerunek przybieramy różne maski i pozy, gromadzimy przedmioty nie tylko dla ich wartości użytkowej.

MĘŻCZYZNA - MĘŻCZYŹNI

Biblijny Adam uległ pokusie kobiety, zjadł jabłko, które mu podała i odtąd następuje jego upadek, a wraz z nim upadek człowieczeństwa i zdobywanie chleba w „pocie czoła”.

Od wieków na życie mężczyzny duży wpływ ma kobieta z tą różnicą, że aktualnie nie jest kojarzona z upadkiem, raczej z sukcesem lub karierą. Pozycja mężczyzny nierzadko zależy od osobowości partnerki. Mówi się przecież, że mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta jego szyją i to ona ma duży wpływ na jego decyzje. Może to kobiety wzmacniały u swoich synów takie cechy jak decyzyjność, orientacja w przestrzeni, siła fizyczna i ryzykowne zachowania. Oni szybko zaczęli uzurpować sobie prawo do dominacji i zdobywania dóbr tego świata, nawet jeśli to było w „pocie czoła”.

I tak przez tysiąclecia panował patriarchat, a podział ról społecznych był bardzo czytelny. Dorosły mężczyzna, jako głowa rodziny był uprzywilejowany społecznie. Współcześnie jednak wcale nie musi to oznaczać niższego statusu kobiety.   Zmieniają się różnice między mężczyzną a kobietą, zmianie ulega również stereotyp silnej i słabej płci.

cenzuraABSURDY PRL-u

Jeszcze do dzisiaj potrafię się oburzać, że byle ulotki czy reklamy są kolorowe, wykonane na pięknej kredzie a ponad 20 lat temu porządny papier był na ‘wagę złota’. Działo się to również w wydawnictwie w którym pracowałam mimo, że było ono pod ochronnym parasolem wszechwładnej partii. Książki wtedy nie były drogie – szkopuł w tym, że ich nie było wiele /a to już osobny temat/ a najwyższe koszty narzucał papier. Ponieważ w fabryce papieru w pobliskich Kluczach dyrektorem był mój kolega z liceum, pojechałam tam aby na jedną z ciekawszych bajek dla dzieci zdobyć porządny papier kredowy. Niestety to się nie udało ale z towarzyszącą mi osobą zostaliśmy obdarowani czymś wtedy bardzo cennym: kilkoma ‘naszyjnikami’ z rolek papieru toaletowego. Pamiętam, że w PRL-u wszystko się zdobywało a nie kupowało mimo, że często za własne pieniądze.

EwaKOBIETA - Kobiety ...

Wszystko zaczęło się od tej jednej – biblijnej Ewy. Gdyby nie ona, my kobiety żyłybyśmy od tysięcy lat beztrosko, w pięknym bajecznym otoczeniu, wśród kolorowych kwiatów i drzew, śpiewu ptaków, jednym słowem – w raju. A teraz musimy się mocno starać, wysilać, ciągle dążyć do tego co straciliśmy i w efekcie najczęściej osiągamy tylko namiastkę raju. Są też plusy dodatnie grzechu Ewy – nie chodzimy po tym świecie nago – możemy a nawet musimy się ubierać. Przy okazji, zmieniając swoje stroje i… co za tym idzie wygląd, poprawiamy swoje samopoczucie. Dzięki temu w ciągu stuleci przemysł odzieżowy niebywale się rozwinął a pokazy modowe FASHION w najważniejszych miastach świata to współcześnie potężny biznes. Wszystko to ma służyć kobiecie. Jednak nie tylko wygląd a przede wszystkim jej zachowania z biegiem lat ulegały ewolucji. Wzmacniała się jej rola opiekunki, która potrafi „ogarnąć” dom i bierze na siebie odpowiedzialność za rodzinę.

Przemijanie

Już w dniu urodzin każdy z nas ma zakodowane przemijanie, bo przecież wiadomo, że „czas ucieka, wieczność czeka” jak mówił nasz Wielki Rodak. Na szczęście dzieci tego nie wiedzą, żyją przyszłością, są kreatywne, ciekawe, z dużą dozą naiwności. Z biegiem lat dochodzimy do refleksji jak ważny jest czas. Staramy się go dobrze wykorzystywać, słyszymy często, że czas to pieniądz, ale nie mamy wpływu na jego przemijanie, mimo że usilnie również staramy się łagodzić jego niestety niszczące działanie. Nie zawsze też się nim przejmujemy, przecież chcemy ‘wycisnąć’ z życia wszystko co najlepsze, szczególnie gdy los nam sprzyja. Horacjańskie zalecenie „carpe diem” /chwytaj dzień/ na pewno nas mobilizuje do tego aby nie przejmować się zbytnio kłopotami i problemami. Jednak taka postawa nie trwa długo. Z wiekiem życie ją koryguje, ale przynajmniej mamy dobre wspomnienia. I wtedy pozostaje nam filozoficzna refleksja na którą ‘wpadł’ wieki temu Heraklit, że „panta rhei” – wszystko jest płynne, zmienne, nietrwałe.

choinkaChoinka na Rockefeller Centre

Boże Narodzenie to czas magiczny nie tylko dla dzieci; bo i dla nas dorosłych święto to miało największy urok we wczesnej młodości. Mimo to, co roku ulegamy niemal wszyscy magii choinki, prezentów, świątecznego stołu i przy okazji wspominamy te, które szczególnie wbiły się nam w pamięć.

Dla mnie niesamowite święta przydarzyły się na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Ku własnemu zaskoczeniu na przełomie listopada i grudnia znalazłam się w Nowym Jorku i tam spędziłam okres świąteczny. Wcześniej znajomi opowiadali mi o wspaniałym widowisku w centrum N.J. rozpoczynającym ten właśnie okres. A jest to zapalenie najsłynniejszej bożonarodzeniowej choinki świata.

Trudno się dziwić, że zauroczyły ich te uroczystości gdyż u nas wtedy jeszcze było szaro i smutno. Mówiło się, że na Zachodzie czy w USA, w porównaniu z nami, nawet śmieci były kolorowe.

snySNY

Zastanawiam się, czy marzenia senne dotyczą codziennie każdego człowieka. Mnie to się nie zdarza, ponieważ tylko niekiedy, gdy się budzę wiem że śniłam, ale przyznam, że nie przywiązuję do tego specjalnej uwagi. Czasami są kolorowe, bajeczne wręcz albo tajemnicze i tak poplątane lub nawet przerażające, że chwilkę o nich myślę i …..po prostu zapominam. Te oniryczne mają charakter tak absurdalny i irracjonalny, że trudno rozumem je pojąć – przynajmniej moim. Podobno obrazy senne powstają na bazie przeżytych sytuacji i emocji, odkrywając utajone życzenia. Zajmował się tym znany psychoanalityk Zygmunt Freud, który napisał dzieło: „Objaśnianie marzeń sennych”. Przeprowadził nawet analizę psychiki Leonarda da Vinci na podstawie sporządzanych przez artystę opisów swych snów, które przetrwały do dziś.
Wiara w sny od starożytności pobudzała ludzką wyobrażnię. Powstawały senniki, które nie tylko tłumaczyły ale również wróżyły ze snów. To oneromancja. W Polsce, szczególnie w XIX i na początku XX wieku, wydawano sporo druków i przedruków senników. Zanotował je Karol Estreicher w „Bibliografii”.

„ŚMIECH”

Potrafi wyrażać różne i często krańcowe emocje. Bo śmiech jest mową ciała będącą nieraz kluczem do ludzkich uczuć i wyróżnia nas spośród ssaków. Chociaż w mojej rodzinie jest pies, który potrafi się śmiać. Jack Russell terier to jedyna angielska rasa posiadająca tę właśnie cechę. Sprawdziłam to osobiście.
Fenomen śmiechu i jego fizjologię analizują nawet naukowcy. Twierdzą, że jego mechanizm znajduje się w mózgu, gdzie są obszary śmiechu. Według nich potwierdza to działanie gazu rozweselającego, który przecież nie ma związku z emocjami. Mimo to wiemy doskonale jak duże znaczenie mają wrażenia, uczucia i sytuacje, które wywołały nasz uśmiech, nierozłącznie kojarzący się z zadowoleniem i odprężeniem. To radość go wyzwala i zezwala na luz. Jednym słowem śmiech to zdrowie. Lekarze powinni „wypisywać recepty” i zalecać go jako terapię. Tylko czy można się śmiać na zlecenie?
Ważne jest aby jako wyraz naszych emocji był szczery i naturalny. Niektóre sytuacje życiowe wywołują wręcz ataki śmiechu, który potrafi być zaraźliwy. Często też jednoczy ludzi, nawet buduje więzi społeczne.
Niestety czasem te więzi krańcowo się różnią. Przykładem może być wystawione ostatnio w Krakowie na Rynku Głównym widowisko „Neomonachomachia”,

poezjaWybrany, ulubiony wiersz – próba interpretacji

Juliusz Słowacki
W sztambuchu Marii Wodzińskiej


Byli tam, kędy śnieżnych gór błyszczą korony,
Gdzie w cieniu sosen, bożym strzeżone napisem,
Stoją białe szalety wiązane cyprysem;
Gdzie w łąkach smutnie biją trzód zbłąkanych dzwony;
Gdzie się nad wodospadem jasna tęcza pali;
Gdzie na zwalonych sosnach czarne kraczą wrony:
Tam byli kiedyś razem i tam się rozstali.

A po latach wróconym ojczyźnie pielgrzymom
Bławatkami gwiaździste kłaniały się żyta.
Jechali błogosławiąc chat wieśniaczych dymom,
Wszyscy pod jeden ganek... Matka, siostra wita
Synów, braci, przyjaciół — są wszyscy! są wszyscy!
Przy jednym siedzą stole, przy czarach nalanych;
A wczoraj tak dalecy — a dzisiaj tak bliscy.
I nikogo nie braknie, oprócz zapomnianych.

NAJWAŻNIEJSZE PYTANIE

Na pierwszym roku studiów poszłam na nieobowiązkowy wykład z filozofii. Od tego czasu zawsze przypomina mi się w różnych sytuacjach zdanie wygłoszone przez wspaniałego Profesora:
„...Człowiek przez całe życie poszukuje PRAWDY."
W powszechnym obiegu i chyba też u ks. prof. Tischnera (chociaż nie jestem pewna) w „ Filozofii po góralsku" są znane trzy prawdy:
1) świnto prowda,  2) tyz prowda,  3) gówno prowda

Moje pytanie: jak to jest z tą prawdą ???

Elżbieta Boroń


praca1

MOJA (pierwsza, nie tylko) PRACA 

W życiu prawie każdego człowieka dużą rolę oprócz szczęścia odgrywają przypadki albo, jak kto woli, wykorzystywanie okazji. Taką okazją dla mnie było przejście znajomej korektorki /też polonistki/ z pracy w Drukarni Narodowej do pracy redakcyjnej w Ossolineum. Warunkiem jej odejścia było poszukanie zastępstwa. Ja, wówczas w końcówce studiów /V rok fil. pol. na U. J./ zdecydowałam się podjąć to zajęcie, gdyż nie było zbyt absorbujące i mogłam równocześnie pisać pracę magisterską. Oczywiście planowałam również, po krótkim czasie, zamienić drukarnię na wydawnictwo. Życie jednak jak zwykle pisze swój scenariusz i z zamierzonych dwu lat zrobiło się kilkanaście, bo małżeństwo, jedno dziecko, potem drugie, potem 3-letni urlop macierzyński a po nim znów drukarnia, tym razem na skrócony etat.

CIPIURA - „W cyrku"

Wreszcie słoneczna i wręcz upalna pogoda. Po kilkudniowym pobycie wśród zieleni i śpiewu ptaków wróciłam do Krakowa. Trzeba było uczcić zaległe świętowanie Dnia Dziecka, co oczywiście wiąże się z prezentami. Dodatkowo dwoje młodszych wnucząt w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym zapragnęło iść z babcią do cyrku, który pojawił się na Błoniach tylko przez 2 dni. Tato dowiózł dzieci na miejsce, zaczęło się oglądanie prezentów lecz jeden z nich okazał się rozczarowaniem bo zamiast zestawu „transformers" był zestaw „hotwheels". I tak przez połowę pokazów cyrkowych Marcelka zadowolona promieniowała a Franio zawiedziony i smutny. Mimo, że pokazy akrobacji kozłów, koni, wielbłądów i artystów cyrkowych były ciekawe i pełne komizmu, chłopczyk był nadal niepocieszony. W czasie przerwy trafiamy do stoiska ze sprzedażą gadżetów świecących, kolorowych itp. Stoimy w długiej kolejce po soczek i wiatraczek a Franio obrażony nic nie chce. Ale zamawiam 2 wiatraczki bo żal mi dziecka i mam nadzieję, że się ożywi. Sprzedawczyni - kobieta, korpulentna w wieku mocno pobalzakowskim, podaje mi gadżety ale gdy usłyszałam cenę – prawie 80 zł. – szybko zrezygnowałam z jednego / 35 zł. za plastikowy wiatraczek/.

NAJSTARSZY ZAWÓD ŚWIATA

Gdy zapytałam kilka osób jaki jest najstarszy zawód świata, prawie wszyscy dziwili się: jak to, nie wiesz? Padały różne określenia : prostytutka, kokota, metresa, kochanka, królowa nocy, nałożnica, ladacznica, upadły anioł, szmata, dziwka; nie wymieniano głośno jednak najbardziej dosadnego, które wszystkie nacje znają, na literę „k..." Osobiście zostanę przy eufemistycznej nazwie: „Córy Koryntu", która sięga czasów antycznej Grecji, kiedy prostytucja była zjawiskiem powszechnym i.... legalnym /nieopodatkowanym/ mimo , że zawód ten, najczęściej wykonywany przez niewolnice, był powszechnie wstydliwym i napiętnowanym.                                                                                                 W greckiej rozwiązłości prym wiódł Korynt – bogate portowe miasto, w którym najstarszy zawód świata był w jakimś sensie nobilitowany. Oprócz niewolnic, wykonywały go hetery czyli luksusowe towarzyszki mężczyzn bogatych i sławnych, np. filozofów, poetów, artystów. Hetery od zwykłej prostytutki różniły się wysoką pozycją towarzyską, inteligencją, wykształceniem i sprytem - one dążyły do władzy nad kochankami i były ich muzami. Tak było i jest przez wieki.

KOLORY SAMOTNOŚCI

00 morze3Naukowcy przestrzegają, że samotność, nawet gdy jest świadomym wyborem, może znacznie skrócić życie. Świadomy wybór to m. in. we współczesnym świecie popularność tzw. Singli, ludzi wykształconych, niezależnych, nastawionych na karierę, aktywnych nie tylko zawodowo ale również towarzysko. Są głodni sukcesu, twierdzą, że są sami ale nie samotni; jeżeli uciekają w samotność to po to aby zdystansować się od codziennych spraw, problemów, zebrać myśli. Ponieważ żyją bardzo intensywnie, w ciągłym biegu – chwile, gdy mogą być sami ze sobą, mają dla nich dużą wartość. To się często dzieje w środowiskach artystycznych, gdzie trzeba grać nie tylko na scenie, udawać i nie do końca mówić prawdę. Mariusz Kwiecień, krakowianin – światowej sławy tenor, niedawno w wywiadzie zwierzał się, że artyście zawsze towarzyszy samotność; przed występem musi się odizolować, by skupić się na roli. Ale gdy opadnie kurtyna, milkną brawa i zgasną światła każdy z nich również jest sam i potrzebuje bliskiej, życzliwej osoby, z którą może dzielić swój sukces czy porażkę.

twarzeTWARZE

„De gustibus et non disputandum" – o gustach się nie dyskutuje – głosi łacińskie przysłowie. W kontakcie z nowo poznaną osobą przede wszystkim zwracamy uwagę na twarz. Jest ona bowiem wizytówką każdego człowieka. Po niej też oceniamy urodę danej osoby, która nie zawsze idzie w parze z osobowością i cechami charakteru. Od urodzenia towarzyszą nam twarze najbliższych ale nie oceniamy ich urody bo dla nas są zawsze piękne i dają poczucie bezpieczeństwa i radości. Dopiero osoby z dalszego otoczenia obserwujemy bardziej krytycznie. Nasza ocena jest prawie zawsze subiektywna bo ładne, piękne są dla nas te twarze, które wzbudzają pozytywne emocje. Zaliczają się do nich te uśmiechnięte, nawet jeżeli jest to tylko słynne amerykańskie „keep smiling", chociaż często oznacza to sztuczny uśmiech.

schwartz ch  Temat „czarny charakter” już tymi dwoma wyrazami sygnalizuje, że chodzi o świat negatywnych emocji, destrukcji i zła. W moim odczuciu niełatwo potraktować ten problem na wesoło. Mieści się on bowiem w kategorii moralności, gdyż zło i dobro od zarania dziejów jest interpretowane poważnie i na wiele sposobów.

               W książce „Teoria zła” Simon Baron-Cohen pisze, że „zło jest wywoływane przez brak empatii”. Niektórzy twierdzą, że są ludzie z natury źli i mówi się nawet potocznie „…złego kościół nie naprawi, a dobrego karczma nie zepsuje”. Z kolei Czesław Niemen w swoim kultowym już utworze śpiewa „…dziwny jest ten świat, gdzie człowiekiem gardzi człowiek…”.

               Chociaż krytycy, a nawet twórcy sztuki twierdzą, że zło sprzedaje się lepiej i czarny charakter bohatera wzbudza większe zainteresowanie, to jednak naczelnym przesłaniem sztuki jest m. in. ‘katharsis’ - oczyszczenie, wzbudzenie w odbiorcy refleksji nad przyczynami i motywami postępowania danego człowieka. Często pytamy, dlaczego ktoś popełnia przestępstwo i wiemy, że ocena tego czynu i kara nie należy już do nas ale do wymiaru sprawiedliwości.  

               Gdy kilkanaście lat temu młodzi prawnicy, kończący aplikację, składali przysięgę adwokacką, każdy z nich otrzymał reprodukcję starej /w sepii/ kartki pocztowej w której na awersie znajduje się ilustracja w konwencji pomnika.

przyjazn2Przyjaźń --osobiste przyjaźnie; dlaczego jedne trwają, a inne gasną

Przyjaźń – podobnie jak miłość jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka i to od wczesnego dzieciństwa po późną starość. Bez obecności blisko siebie ludzi życzliwych, wyrozumiałych i wspierających, nasz świat jest smutny i szary. W ciągu całego życia przyjaźnie się często zmieniają bo dorastamy, dojrzewamy i ludzie wokół nas też się zmieniają. Podobno najbardziej czysta i bezinteresowna jest przyjaźń dziecinna, jest ona ukryta i nieświadoma ale bardzo ważna dla dziecka.
Z biegiem lat wybieramy / lub czasem my jesteśmy wybrani/ kogoś, kto jest dla nas atrakcyjny i potrzebny. Stąd często w dorosłym życiu jest to już w jakimś stopniu interes.

wagary3WAGARY – Jakie były, jakie są, a na jakie chcesz się wybrać!!!!


W powszechnym rozumieniu wagary to ucieczka z lekcji, nie uczestniczenie w obowiązkowych zajęciach szkolnych, najczęściej w dniach klasówek /to w moich czasach/ a teraz w dniach testów czy sprawdzianów. Zdarza się to najczęściej uczniom i podobnie praktykuje też cały świat. Jest Dzień Wagarowicza – oficjalnie podawany do wiadomości i dlatego nawet akceptowany przez rodziców uczniów.
Słowo wagary pochodzi od łacińskiego vagar, vagari i najtrafniej definiuje je słownik łac.-pol. Oznacza to: wałęsać się, błąkać, krążyć, odstępować od tematu; charakteryzuje zachowanie chwiejne, niestałe, zmienne, rozwlekłe i niedokładne.

koniczynaO szczęściu

O szczęściu, podobnie jak o miłości, istnieje już od czasów starożytnych cała literatura i mnóstwo dzieł filozoficznych. Prawie każdy wybitny filozof przez stulecia tworzył definicję szczęścia. Po uważniejszym zapoznaniu się z ich teoriami i mając własne przemyślenia życiowe, dochodzimy do wniosku, że definicji szczęścia jest niemal tyle, ilu ludzi na świecie. Każdy człowiek ma – może czasem nieuświadomione – inne oczekiwania od życia, inaczej rozumie szczęście. Dzisiaj obserwuje się pęd do bogactwa i często życiowe cele wyłącznie podporządkowuje się zdobywaniu pieniędzy. Znane jest powiedzenie, że pieniądze szczęścia nie dają ale bez pieniędzy szczęścia nie ma. Więc co? Inne cele?

MAGICZNY KRAKÓW – na czym polega piękno i urok Krakowa w moim odczuciu

dorozkaKilka dni temu w lokalnej prasie ukazał się duży, poparty „mocnymi" zdjęciami artykuł o naszym mieście.
Tytuł „Gorączka sobotniej nocy" i podtytuł „Weekend: Alkohol, półnadzy Anglicy i głośna muzyka. Tak się bawi Kraków". Słyszymy o tym zjawisku i to w centrum naszego miasta już od lat. Można się zastanowić czy to przejściowe czy to znak czasu. Dla mnie to margines – bo Kraków jest miastem niezwykłym, które nawet ze swoimi wadami jest jedyne i wyjątkowe.

Recenzje filmowe

recenzja1FILM – który mnie zachwycił.
„Kopia mistrza" - film, który nie tylko mnie zachwycił ale mocno poruszył i wzruszył. Jest to fikcyjna opowieść Agnieszki Holland, zrealizowana w międzynarodowej koprodukcji, o 3 ostatnich latach życia /1924-1927/ Ludwika van Beethovena. W jego domu, w którym mieszka samotnie, zjawia się młoda utalentowana studentka konserwatorium by pracować w charakterze kopistki. Ich relacje są bardzo skomplikowane.

Moje wymarzone, niespełnione wakacje

Wymarzone wakacje planowałam całkiem niedawno. Miało być pięknie, relaksowo i pełny luz, czyli odpoczynek od codzienności dwu starszych pań – przyjaciółek z liceum. Mimo, że utrzymywałyśmy stały kontakt tel. /ona od matury w Warszawie, ja w Krakowie/ , jednak nauka praca, rodzina, dzieci nie pozwalały na dłuższe spotkania. Pewnego wiosennego dnia przyjaciółka zaproponowała mi wczasy z programem profilaktyczno-leczniczym w ośrodku wojskowym w Juracie. Super, zawsze chciałam tam jechać od czasu, gdy nasłuchałam się od sporo starszej znajomej jaki to wspaniały kurort, bo jej mama przed wojną i tuż po, miała pensjonat w Juracie i tam bywała tylko elita polityczna, kulturalna itp. A ja jej wcale nie dowierzałam, bo w latach 70/80-tych, gdy spędzaliśmy z dziećmi prawie każde wakacje nad Bałtykiem, ten rejon był terenem wojskowym, zaniedbanym i niemal niedostępnym. Teraz okazuje się, że Jurata wraca do dawnej świetności, więc jak tu nie wykorzystać takiej okazji.

WYLICZANKI..., RYMOWANKI... /coś dla małych dzieci/

kids readNa szczęście minęły czasy, gdy książeczki dla dzieci zdobywało się spod lady i chociaż były szare, na słabym papierze, cieszyły nas i nasze pociechy. Teraz różnorodność, kolorowe ilustracje i bogactwo, treści nie tylko literatury dla najmłodszych, ale i płyt, filmów, programów typu „TVP ABC" czy „Mini Mini", wręcz zmusza ciągle do wyborów. Żyjemy w czasach kultury obrazkowej i to od rodziców zależy co udostępnimy dziecku, czy będzie przeważać książeczka, która rozwija wyobrażnię, czy telewizja i kino.

„Biała dama" na zamku w Korzkwi

bialadama2 Około 12 km. na północny zachód od Krakowa, przy drodze z Krakowa do Skały i Ojcowa, u wrót prawie polskiej Szwajcarii, skalistej doliny Prądnika, we wsi Korzkiew, znajduje się zameczek, albo dwór obronny szlachecki z XVI w. Gdy byłam tam ok. 40 lat temu, zwiedzać można było niemalże tylko resztki upadłej budowli; wszystko zrujnowane i zarośnięte. A teraz, w piękny pażdziernikowy, jesienny dzień, przez przypadek, znalazłam się w tych okolicach. I.... pełne zdumienie: stoi odrestaurowany, zadbany zameczek, o którym, już przed laty, słyszałam, że potomkowie arystokracji (Donimirski z żoną, Tarnowską z domu) postanowili ten zameczek odbudować . Jest wspaniale odtworzony, wnętrza wiernie odrestaurowane, a w nich luksusowy hotel.

Zodiakalna Panna  –  Elżbieta I, królowa Anglii

panny  ELŻBIETA I ur. 7 września 1533 /rządziła 45 lat, 1558 – 1603/
Wybitny astrolog L. Szuman, opisując dokładnie 12 znaków zodiaku, chyba najbardziej sceptycznie wyrażał się o Pannie, która jest tak doskonała, że aż .... nudna. Należy do znaków intelektualnych, ceni się ich za dokładność, analityczny sposób myślenia, krytycyzm; są ostrożni, wytrwali i cierpliwie osiągają wyznaczony wcześniej cel. Mimo, że od czasów mojej imienniczki spod znaku Panny już minęło ok. 450 lat, to wydaje się, że te cechy charakteru bardzo pomogły jej w trudnym, wręcz tragicznym dorastaniu i zdobywaniu należnej pozycji.

Podróże małe i duże  -  Izrael

Izrael6  Wspominanie, w okresie bożonarodzeniowym wyjątkowej podróży, kojarzy mi się tylko z jedną spośród wielu i do tego ostatnią /kwiecień 2012/, a więc wrażenia i przeżycia mam jeszcze dobrze w pamięci. Była to objazdówka po Ziemi Świętej połączona, po tygodniu zwiedzania, z wypoczynkiem na plaży w Egipcie. Wrażenia niesamowite a dwoje profesjonalnych pilotów – Polak i polska Żydówka , dzielili się z nami ogromną wiedzą o historii, architekturze, kulturze i zwyczajach, np. szabasowych Żydów. Nie brakło też kawałów i opowieści o chasydach i ultraortodoksyjnych Izraelitach, wyróżnia-jących się nie tylko strojem ale sposobem i filozofią życia.

Joomla Template - by Joomlage.com