kwiatSkąd brać radość...
Odezwa do pani B.

Radość jest w nas, lub nie, po prostu.
Radość w nas się zagnieżdża wskutek pomyślnych okoliczności oraz zdarzeń i trwa, lub pojawia się i znika, pojawia się na chwilę, od czasu do czasu.
Komuś, u kogo zagnieździł się smutek, trudno jest wykrzesać odrobinę choć radości.

kasynoPieniądze
dobrze mieć....


   Tylko jak dopadną z nagła, trzeba z dnia na dzień zmierzyć się ze sposobami na ich zagospodarowanie, bo szkoda żeby się zmarnowały i pilnować żeby nikt nie spróbował z nich czegoś uszczknąć, co się zdarza.
Musi to być mocno frustrujące i może skończyć się nawet psychiatrykiem, po wcześniejszym fiksum dyrdum.

Krótki tekst o wakacyjnej miłości


    Będąc młodą dzieweczką, o płowych, długich włosach, o niewinnym spojrzeniu i naiwnością jako taką, wybrałam się na morze. Było lato. On był marynarzem, trzecim oficerem na statku handlowym. Wrócił właśnie z jakiegoś rejsu dalekomorskiego. Oczy miał brązowe, melancholijne, ale kurwiki też miał w tych oczach...... Zachody słońca, knajpki, dyskoteki i spacery brzegiem morza. I liczenie moich pieprzyków co raz to, bo się nie zgadzało za każdym razem...  Były bardzo śliczne ponoć...

Lato minęło....

Krótko o seksie, z uwagi na niedostateczną znajomość tematu

Seks wydaje się zdecydowanie przereklamowany. No chyba że się ma do czynienia z mistrzem ars amandi, albo samej jest się mistrzynią. To jednak zdarza się nieczęsto. Także samo uskutecznianie seksu indywidualnego, czyli masturbacji, czyli seksu z kimś kto cię naprawdę kocha, ma swoich zwolenników. Co z miłością, to z miłością... A po iluś tam latach nie jest to niestety seks, ale męczenie organów i stękanie i niezadowolenie z efektów.. I wtedy ani gościnne krocze, ani viagra /także light/ nie pomaga.

Humor

       Humor dobrze żeby był i emanował. Smutas potrafi zważyć atmosferę i usztywnić. Stronić należy od takiego i omijać szerokim łukiem. Oczywiście poczucie humoru osobliwie pojętego każe uhahać się odbiorcom nieśmiesznych grup nazywających się, o zgrozo kabaretami, gdzie skrzywienie ust, albo kiwnięcie palcem w bucie wywołuje salwy śmiechu i frenetyczne brawa. Nie rozumiem, bo cała sala tarza się
ze śmiechu...No i bilety na to coś kupują...
Uhahać to się można było / tu posłużę się przykładami/ z kabaretu Dudek, np skecz: Ucz się Jasiu ucz z Kobuszewskim, Michnikowskim i Gołasem.
Sęka z Dziewońskim i Michnikowskim, czy kabaretu Elita i jego Rycerzy trzech, audycji satyrycznych Friedmana i Kofty, np Z pamiętnika młodej lekarki, Rodzina Poszepszyńskich z Zembatym /dziadkiem Jackiem/,Fronczewskim i Kobuszewskim.

Poranki czy Wieczory

Nie ma dobrej odpowiedzi, w każdym razie jednoznacznej. Ranki bywają urocze, gdy przez otwarte okno ptaszek świergoli, a zapach jaśminu obezwładnia. Dobra strona poranka to także fakt, że można ignorować kolejne mijające godziny na dowolnie wybranym boku, w razie niechciejstwa do wstawania.
Uprawianie gnuśności czasem przecież bardzo człowiekowi służy w różnych porach dnia...
Wieczory także mają swoje uroki.

Zachody słońca nad morzem, gwiazdy w górach na tle granatowego nieba, po które wystarczy sięgnąć. Natomiast między rankiem, a wieczorem nie lubimy, kiedy przyjdzie nam do głowy oglądać telewizję, a na ekranie wyłącznie młodzi, śliczni, z białymi ząbkami, z lśniącymi włoskami.
Starość jest nieestetyczna i nie nadaje się przecież do telewizji. My 40-latki z podwójnym, lub potrójnym Vatem, niezbyt te widoki trawimy, bo chociaż mówią nam że dobrze wyglądamy, to przecież wiemy co to znaczy. Uff, majtki z gumką opadają.

PZPRAbsurdy PRLu. Opowieść prawdziwa

     Gęś ma zawsze przechlapane. Kłopoty lgną do niej jak muchy do miodu. Rozmaite perturbacje mają idealne warunki do egzystencji. Prawo Murphiego szaleje. Bo to jej właśnie zdarza się to, co ma tylko na to minimalne szanse...Choćby w konfrontacji MY - ONI...
"ONI" to prawdziwa elita była. Także intelektualna. "Ż e b y m m i o ł w i e n c y": to cytat z uzasadnienia prośby o podwyżkę , skierowanej do dyrekcji firmy przez I sekretarza KZ PZPR tow.M. "Pochylanie" się nad obywatelem codzienną troską ich było. Oczywiście lepiej żeby się nie pochylali, bo o mycie zębów, przynajmniej niektórych z nich trudno było podejrzewać.

Niepokój.
Jest.
Ma powód.

Jak się zagnieździ, mamy przechlapane.
Wtedy jak liść na wietrze, albo przysłowiowa osika żeśmy są...
Niepokojem napawa nas niepewność jako taka. Czegokolwiek by dotyczyła...
Nawet tak zwany szósty zmysł, który każe nam myśleć że coś się zdarzy, nawet nie wiadomo co...
Już niepokój każe myśleć, że to coś złego musi być...
A dla słabej psychiki nie ma tu miejsca na refleksję. Eskalacja lęku to pożywka dla autodestrukcji, jak mniemam.
I nie ma szans na to, by spostrzec choćby to, że wzdłuż i wszerz pachnie bez...

Barbara Waksmańska

przemijaniePRZEMIJANIE

Heraklit z Efezu ujął to nadzwyczaj trafnie: panta rhei. James Joyce, że przyszłość zapada się w przeszłość i przyszłość jest siostrą przeszłości. Bo teraźniejszość w czasie swojego trwania staje się przeszłością przecież.
No i jasne jest, że życie jest bałamutne nadzwyczaj i przemija sobie inaczej młodym, dla których jest pełne niespodzianek, dla dwudziesto-, trzydziestolatków też, chociaż dla dziewczyn z ustawionym zegarem biologicznym, co to nie robią się młodsze galopuje oczywiście. Jak również tym, co zdarzyło im się zatracić w sprawach mało ważnych i nie wiedzą czy są w takim momencie jak by chcieli i niepokoje egzystencjalne dominują.
Inaczej rzecz ma się z przemijaniem w wieku wczesno-katafalkowym, jak zwykł mawiać znajomy lekarz.

sprzataniePorządki jako takie

Czy zgoda na segregację śmieci przekłada się na większe skłonności do porządkowania nieuporządkowanego? Kto to wie...
Bo jeśli chodzi np o niechciane prezenty od losu, to:
- dom z basenem można łyknąć,
- multimilionera w leciech bardzo mocno zaawansowanego można przeczekać,
- faceta deklarującego,że jest wprawdzie żonaty, ale nie fanatyk - wysłać na drzewo,
- piąty egzemplarz poradnika jak być pięknym, bogatym i szczęśliwym w 4 dni - przesłać dalej,
- hojną, coroczną dostawę zmarszczek, zwisów i obwisów przygarnąć i polubić, bo pogarszający się wzrok neutralizuje ewentualny dyskomfort przecież.

Nie tylko o ŚNIE ...

Najpierw limeryk - właśnie o śnie :
       Pewien wikary z okolic Łomży
       Lubił swawole wyłącznie w komży.
       Bardzo go to rajcowało
       i do grzechu popychało.
       Takie sny ma tylko, gdy mży.

A teraz :
Opis konkretnej sytuacji, w której biorą udział konkretne osoby - przez pryzmat miejsca, w którym się znajdują.

u Jadzi2
Eskapada zaprzyjaźnionej, geriatrycznej grupy na spektakl Morfina, według prozy Twardocha, wystawiany przez Teatr Śląski w Szybie Wilson. Spodziewamy się mocnych wrażeń artystycznych. Po drodze jednakowoż zahaczamy o rezydencję naszej zaprzyjaźnionej koleżanki Jadzinki w Chorzowie.

Śmiech

Śmiech to zdrowie. Przepona ma fitness. Oddech staje się głębszy. Wydzielają się endorfiny. Wzbiera w nas, zdarza się, życzliwość, przychylność i miłość bliźniego. Nawet do siebie, zdarza się ocieplać stosunek.

Kłopot jest w wyzwoleniu w sobie odruchu śmiechu. No bo z czego my się śmiejemy? Z samych siebie przede wszystkim, np. kiedy runie piramida absurdu, jak np. w Karierze Nikodema Dyzmy. Ale śmiech na tę okoliczność cokolwiek gorzki jest.

Lubimy śmiać się z zabawnych sytuacji, scenek, skeczy i dowcipów. Ale zabawnych scenek i skeczy jest ilość odwrotnie proporcjonalna do ilości profesjonalnych rozśmieszaczy. Kabarety typu Starsi Panowie, czy choćby Elita, czy dawniejsza Egida - odeszły, nie znajdując godnych następców. Mnożą się natomiast jak grzyby po deszczu rozmaite grupy nazywane kabaretami, prezentujące zazwyczaj nadzwyczaj nieśmieszny, często żenujący poziom dowcipu. Publiczność, o zgrozo! jest uchachana po pachy - tak przynajmniej pokazuje telewizja - po każdym kiwnięciu palcem...

Pora umierać...

Barbara Waksmańska

 

Dwa krótkie teksty
(z warsztatów z dr Małgorzatą Majewską)


Historia z detalem

Zocha nigdzie nie wyjdzie bez kapelusika z małym rondkiem. Wyglądam przez okno. Kacperek, piesek wielorasowy z wielkimi uszkami wyprowadza kapelusik na spacer.
Zocha, królowa upraw działkowych. Pietruszka pachnie wyjątkową pietruszkowatością. Jarmuż jest wyjątkowo jarmużowaty.
Brzoskwinia brzoskwiniowata.
A pigwówka pigwówkowata nadzwyczaj,
jeżynówka jeżynówkowata nadzwyczaj,
wiśniówka wiśniówkowata nadzwyczaj,
malinówka malinówkowata nadzwyczaj...

Też bym tak chciała...  Zocha mnie lubi...


Lęk

Lęk się rodzi razem z nami. Nawet pierwszy krzyk jest z lęku, że nikt o nas więcej nie usłyszy, jak mniemam.
Flirt z lękiem trwa przez całe życie. Lęk jak niechciany adorator. Jest. A idźże! Zgiń! Przepadnij! Nic go nie rusza.
Jest więc częściowo obłaskawiony. Czasem daje popalić.

poezja

 Wisława Szymborska

Portret kobiecy

Musi być do wyboru.
Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło.
To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby.
Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare,
czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.
Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie.
Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno.
Naiwna, ale najlepiej doradzi.
Słaba, ale udźwignie.
Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała.
Czyta Jaspersa i pisma kobiece.
Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most.
Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda.
Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem,
własne pieniądze na podróż daleką i długą,
tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej.
Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona.
Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi.
Albo go kocha, albo się uparła.
Na dobre, na niedobre i na litość boską.

praca1

Krótki tekst o nieprzewidywalnych skutkach nieuctwa, czyli moja pierwsza praca

Moja pierwsza próba zmierzająca do wykształcenia na poziomie wyższym zakończyła się spektakularną klęską. Poległam na finiszu już, na ostatnim egzaminie ustnym, w sposób, że na myśl samą pąs mnie oblewa od stóp do głów.
Bycie wybitnym ekonomistą zmagającym się z oporną i niewdzięczną materią rzeczywistości zostało mi zatem oszczędzone, bo późniejsza edukacja w innym kierunku zmierzyła.
Zaszłości te skutkowały jednak gorączkowym poszukiwaniem miejsca, gdzie dla dobra mojej socjalistycznej ojczyzny mogła bym wykorzystać swoje zdolności na których nie poznała się komisja egzaminacyjna.

Cipiura

Wiedziona chęcią konfrontacji, udałam się na spotkanie autorskie Jana Nowickiego - aktora. Intrygujący, cyniczny drań, błysk w oku, drapieżny uśmiech. To był Nowicki jakiś czas temu, dość odległy. Teraz, no cóż, pilnuje żeby mu się nie wymskła sztuczna szczęka. Nic nie zostało z faceta. Teraz siedzi, niczego nie oczekuje, odcina kupony. Ma za złe. Także aktorom grającym w serialach. Ale już występy w reklamach, nie. Sam wystąpił w reklamie T-Mobile za pół miliona zł. Czy nie uważa, że to jest prostytuowanie się? - zapytałam. Nie, to są duże pieniądze, trudno się się oprzeć /fakt !/
Trochę dystansu do swojej starości wykazał w opowieści o tym, jak z siostrą przez 15 minut próbowali sobie przypomnieć, jak się nazywa to długie, cienkie, czerwone, z czego mama gotowała kompot. No co to jest ???
Właśnie...
C i p i u r a !!!   /niektórzy błędnie nazywają to rabarbarem/

 

00 morze3O samotności sadzę

Samotność jest piękna!
Człowiek samotny, nie mylić z osamotnionym, jest wolny, ma swobodę ruchów, działań mniej lub bardziej stosownych. Może odpuścić sobie to i owo; jeśli jest kobietą m.inn uwolnić się od kieratu domowego, przymusowego oglądania rozgrywek sportowych, dogadzania panu i władcy tu i tam, bycia piękną i zadbaną, seksowną i interesującą przez 24 godz. na dobę. Listek sałaty na obiad, bądź kluski ze
szpinakiem, bądź spacer zamiast, a jak!! Oczywiście zamiast produkcji w ilościach przemysłowych rozmaitych pyszności. Nikt nie zrzędzi, marudzi, absorbuje ponad miarę. Jeżeli już to incydentalnie, z różą w zębach, absorbuje co nieco tylko.
Samotność ponoć sprawia, że stajemy się bardziej surowi dla siebie, a łagodniejsi dla innych; jedno i drugie czyni nasz charakter lepszym. Tak twierdził Fryderyk Nitsche przynajmniej.

twarzeTwarze

Twarze jakie są, każdy widzi. Każda inna, no chyba że mocno zaawansowana w leciech. Taka robi się podobna do drugiej, nawet płeć się zaciera. Mówi się wtedy: starsza osoba / nie pan czy pani, bo naprawdę nie wiadomo/. Jest najczęściej mocno pobrużdżona i przypomina jabłko na przednówku, trzymane w cieple. Budzi jednocześnie ciepłe uczucia, takie jakie mamy w stosunku do małych dzieci i osób bezradnych, lub zmierzających do bezradności. Bo przecież startujemy w życie z pampersem i finiszujemy najczęściej także samo.

u3

Nałogi

Nałogi wyraźnie ode mnie stroniły.Być może bariera mojej powściągliwości była nie do przebycia...
Posłużę się przykładem.Jako nastolatka chciałam ulec nałogowi nikotynowemu.Papierosy,a były to płaskie czy damskie /jakoś tak/ miały mi dodać dorosłości i charakteru. Mordowałam się więc,puszczając dymki ok.roku i odpuściłam w końcu.Ileż można,żaden papieros mi nie smakował,ani pierwszy, ani kolejny...Wręcz mnie odrzucało.
Kolejny nałóg, alkoholiczny, również nie miał szans.Zdarzyło mi się upić, ale dyskomfort po...niewyobrażalny.

A może by tak wagary?wagary3

Wstyd się przyznać. Nigdy nie byłam na wagarach rozumianych dosłownie. Jakoś się omskło. Nie wiem jak mogłam do tego dopuścić. Teraz ochota we mnie jest, a nawet wielki potencjał wagarowania...Od czego tylko zacząć żeby nadrobić wieloletnie zaniedbania? Na rozgrzewkę może nie przyjdę na spotkanie postsagowe? No nie, to zbyt wiele...Może jakiś mały kroczek na początek...O! nie pójdę na spotkanie ze starymi kumplami z pracy. Bez przykrości, bo o prostacie przecież wiem już wszystko, nie muszę sobie tej wiedzy utrwalać...

koniczynaSzczęście

Osobnik permanentnie z siebie zadowolony musi być szczęśliwy, nieprawdaż?
Krótki tekst o wielkiej, spełnionej miłości do samego siebie, czyli trwałego zadowolenia z siebie przechodzącego w samouwielbienie.
Miłość ta ma twarz pana Adama F.
Usta jego lśnią  /jakiegoż to błyszczyku, czy szminki używa? Zastanawiał się parę dni temu jeden dziennikarz/. Gładkie oblicze starannie obsypane pudrem, fryzura starannie uformowana i przylakierowana, usta tylko nieznacznie skrzywione pogardą dla świata.
Deklaracje, że jest dwa poziomy niżej od swojego prezesa brzmią równie wiarygodnie jak większość jego wypowiedzi.

Magiczny Kraków

dorozkaKraków jest miejscem magicznym, ale jego magia zamyka się w obrębie plant. Dalej nie sięga. Ulatuje jak sen jakiś złoty...
Kazimierz, uchodzący za miejsce klimatyczne ma swój urok, ale jest nabzdyczony i pretensjonalny.
A tu, urokliwe autentycznie, bez zadęcia, uliczki, zaułki, hejnał z wieży mariackiej, Sukiennice, kwiaciarki, gołębie /z którymi zdjęcie musiało mieć każde dziecko/,śpiewak uliczny, grajek uliczny, biała dama tudzież inni również bez ruchu. Kramy, jarmarki okazjonalne, Piwnica Pod Baranami, Loch Camelot, Jama Michalika, galeria obrazów na murze obok Bramy Floriańskiej.

Recenzje filmowe

recenzje6"O północy w Paryżu" -film Woody Allena.Paryż w słońcu i w strugach deszczu.Paryż pocztówkowy i nostalgiczny.

Młody,niespełniony,cierpiący na niemoc twórczą pisarz przyjeżdża do Paryża ze swoją narzeczoną.On ma nadzieje na przypływ weny i inspirację,ona na shopping i rozrywki.Wobec rozminięcia się oczekiwań,spędzają czas osobno.Ona poddaje się wątpliwemu urokowi spotkanego znajomego,nadętego bufona,który wszystko wie najlepiej.

Stereotypy

stereotyp5 Stereotypy powstają ni stąd ni zowąd i trwają czas jakiś, albo dłużej. Bywają zastępowane przez inne, jak ten o głupiej blondynce zastąpił stereotyp o głupim milicjancie. Mój ulubiony dowcip o blondynce idealnie go ilustruje; fama mówi ze używasz słów których znaczenia nie rozumiesz, a blondynka: powiedz ty tej famie, że jest głupia i vice versa.
Właściwie ten stereotyp też jest passe, bo blondynek jak by mniej, częściej można spotkać bijące po oczach intensywne czernie.
Kolor włosów oczywiście ma się nijak do aktywności szarych komórek, może tylko nadmierna koncentracja na doskonaleniu zewnętrza na niekorzyść wnętrza.
Ale...że rudy jest fałszywy i wredny to pewne, chociaż nie wiem dlaczego...

Limeryki

Z Krakowa pewnemu psychoterapeucie
cnotliwość uwierała jako dziura w bucie.
Przymioty rozliczne duszy,tudzież ciała
biły po oczach,tak że każda chciała.
Póki co jednakowoż w pobłażliwej nucie
wyrażał desinteressment na ich harpie chucie...

Tryptyk o dżentelmenie ze Zduńskiej Woli

1. Pewien dżentelmen ze Zduńskiej Woli
przyznał, że wciąż lgnie do swawoli,
się doskonalił ze wszystkich sił
i on w te klocki number one był.
Mógł zatem zawsze i wciąż do woli...

Zodiakalny Baran  -  Gabriela Zapolska

baran  Jestem Baranem. W moim znaku zodiaku urodził się najwybitniejszy człowiek renesansu, wszechstronny, genialny Leonardo Da Vinci;
nadzwyczaj płodny, nie tylko jako kompozytor Jan Sebastian Bach  /miał 20 sztuk latorośli: 7 z jedną, 13 z drugą żoną/;
a także niezwykła kobieta o pseudonimie artystycznym Gabriela Zapolska  /właściwie Maria de domo Korwin Piotrowska/. Inne jej mało znane pseudonimy to: Józef Maskoff i Walery Tomicki. Pochodziła z rodziny ziemiańskiej. Urodziła się w Podhajcach, a zmarła we Lwowie. Żyła w latach 1857 -1921. Wykształcenie skromne, wyłącznie domowe.

Biała Dama - Krótka historia pewnego castingu o zabarwieniu erotycznym

bialadama2 Casting na białą damę w willi Decjusza!czemu nie?zwłaszcza że wiek nie gra roli. Zawoalowania i powiewności,czyli dress code obowiązujacy na tym stanowisku idealnie radzi sobie z wszelkimi niedoskonałościami urody, ze zmarszczkami, zwisami, obwisami, wyeksponowaną tzw cienkością w pasie czyli po prostu oponą, itp. Spacer zaś po krużgankach nie wiąże się z żadnymi uciążliwościami. Praca lekka, łatwa i przyjemna. Nawet nie można się zasapać, bo dama to uosobienie godności i powściągliwości. Tak, to coś dla mnie.

Podróże małe i duże  -  Włochy

Zadziwienia, czyli notatki z podróży do Italii.

WłochyEkskursja była niesamowita. No bo... Wenecja, Padwa, Werona, Piza, Florencja, Capri, Monte Cassino, Sorrento, Pompeje, Wezuwiusz, Neapol, Rzym, Asyż, San Marino, Rawenna...
A oto kilka tylko, oczywiście subiektywnych, spostrzeżeń:
Wenecja; dlaczego gondolierzy to przeważnie panowie w średnim wieku w okularach?

Zwiedzanie kopalni Guido w Zabrzu 26.04.2014

GuidoJestem pod wrażeniem. Nigdy nie byłam w kopalni węgla. Spodziewałam się wszechogarniającego pyłu węglowego. Nic takiego.
Kopalnia jest teraz tylko atrakcyjnym obiektem turystycznym, gdzie laik może sobie unaocznić jak wygląda fedrowanie, także na przodku. No i demonstracja pracy urządzeń górniczych, jazda szolą i podwieszaną kolejką górniczą i opowieści kompetentnego i dowcipnego przewodnika. Nie do przecenienia.

Joomla Template - by Joomlage.com