Siwy – dialog

Co słychać zapytała Aneta?

Żyję jakość - odpowiedziała Maria.

A co u Siwego?

Znów ją sprowadził. Kłócą się, klną. A później kochają. Takich przekleństw toś nie słyszała.

Pracuje gdzieś?

Gdzie tam. Żyją z jej renciny. A raptem tego kilka stówek.

Pije?

A jeszcze jak. Żadnej roboty się nie ima. A jak chwyci fuchę to do pierwszej wypłaty. Do tego rządzić by chciał. A kto sobie na to pozwoli?

A ona pije?

1Odejścia - powroty

Odejścia

Sprzątnij chociaż środkiem, błagam. O dziwo głos Michała nie irytował jej. Luminal działał.
- Daj pięć minut i będzie porządek - powiedziała spokojnie Jaga szepcząc pod nosem „ już na zawsze”.

- Kto to może dzwonić - zapytał?

- To do mnie, otworzę - odparła Jaga . - Proszę zabrać walizki - powiedziała taksówkarzowi. Za kilka minut będę na dole i podam Panu adres.

Zamurowało go.

Zaskoczenie I

Czarna skóra opinała potężny korpus. Dziecinna gawroszka w czerwone groszki na wygolonej głowie współgrała z czerwonymi wypustkami na spodniach. W uszach kolczyki, na szyi i na nadgarstkach łańcuchy.
Brakuje tylko Harleya, szosy i wiatru w uszach, pomyślała z tęsknotą.
A on kluczył pomiędzy regałami sklepu. Sznurówki balansowały wokół wielkich niezasznurowanych buciorów.
- Oby mu się tylko nogi nie zaplątały – pomyślała, patrząc z troską na obieżyświata. Zobaczyła go powtórnie, kiedy zatrzymał się obok niej. W ramionach ściskał sałatę, brokuły, ananasy, melony.

Rozstania

Był czerwiec. Upalne popołudnie. Czekała na gości. Telefon .Nie przyjdziemy. Dawid wyjechał Zabrał dziewczynki do rodziców, na wieś powiedziała Aga . Na wakacje zapytała Lidia? Niezupełnie. Przedwczoraj usłyszał od zachrypniętej Gibi„ weź dziewczynki i wyjedź. ”Mam szansę ułożyć sobie życie na nowo .” Spakował rzeczy i wyjechali. Nie mogła uwierzyć. Co z nimi będzie zapytała Agi ? Małe są. Nie wiedzą jeszcze o co chodzi. Choć Ala od jakiegoś czasu uważnie przyglądała się matce. Ale Ola i Maja skupione na sobie jak to bliźniaczki nic nie kojarzą . Przed oczami miała twarz Gibi na tle ogrodu sprzed roku.

Umiał zaskakiwać. / barwny, ekscentryk, egocentryk, czar/

„Kochać życie na dobre i złe, nie stawiać mu żadnych warunków” to motto artysty. Żył zgodnie z nim, kochał kobiety, dużo kobiet, cygara, wytworne stroje, dobre wina. Smakował świat wszystkimi zmysłami. Motyl, ptak? 25.04.1945 r odbyła się I-wsza konferencja ONZ w San Francisco. 50 państw członkowskich podpisało kartę ONZ. Uświetnić wydarzenie tej rangi mógł tylko on.
Stanął przed publicznością. Czarny frak, białe włosy jak skrzydła ptaka uniesione ku górze. Kolorowe flagi PIĘĆDZIESIECIU PAŃSTW założycieli ONZ na scenie .Delegacje państwowe. Rzut oka na publikę. Przed gremium stanął sybaryta, kosmopolita, wdzięk, czar, magnetyzm, maestro. Król życia. Jeden na wprost między narodowej machiny układności.

Kobieta, kobiety tajemny świat w którym każda jest inna

Ewa – pramatka

Powstałaś z żebra Adama. Krew z jego krwi, kość z jego kości. Owiana tchem Jahwe. Wolna, wolna, jak wolny może być tylko człowiek. Królewna z Raju. Naga. Niewinna i grzeszna. Kusicielka.„Femme fatale”. Złamałaś zakazy. Czy widziałaś przyszłość. Czy próżność wzięła górę nad rozwagą. Czy ciekawość poznania nowych światów kierowała tobą ? Wygnana z raju zmieniłaś nasze przeznaczenie. Pierwsza ziemianko, poznałaś trud, ból, łzy i ciernie. Pramatko ty kolonizowałaś ziemię.

Rozmowa

Kto u was dziś gościł - zapytała Genia

Studentka i policjant. Bardzo młodzi. Oczu od siebie nie odrywali, a mówili o niewierności - powiedziała Magda.

Nie wydawało ci się to dziwne? 

Nie. Byli przeźroczyści jak ta szyba, w której odbijają się kałuże po wczorajszym deszczu. Wzruszyłam się nawet patrząc jak tak stali w ciszy trzymając się za ręce. Dywan kwiatowy rozsypany u jej stóp. 

Może to były oświadczyny?

Może, choć jak żyję takich oświadczyn w hali dworcowej nie widziałam. 

Nożyczki

Po co mnie tu sprowadziłeś? Masz już cały harem! Wszystkie jak żylety!!!. Na każdy dzień inna. A do tego jak tańcują? 

d06i0199Modrzejewska – osobowości – arystokratka

Jedna z najpiękniejszych kobiet na świecie drugiej połowy dziewiętnastego wieku. Jej portret pędzla Tadeusza Ajdukiewicza wprawia mnie w zachwyt. Twarz, oczy strój olśniewają. Artysta artystce na potrzeby powstającego Muzeum Narodowego w Sukiennicach. W 1879 r zjechały do Krakowa tysiące Polaków z całego świata.

kolejkaKolejka

8 rano. Mokra jezdnia. Błysk oka odciągnął jej uwagę od czarnego asfaltu. Nie, nie to niemożliwe...
Kolejka ,długa kolejka.. To nie czasy na kolejki…. Za darmo dają…
A może casting do filmu.
Łaźna dla bezdomnych.
Promocja za 1 zł przejazdy, przeloty… Zaintrygowała ją to. Po godzinie wróciła.

Z daleka widać było kolorowy tłum. Pulsował wzdłuż i wszerz. Najwięcej było kobiet. Młode dziewczyny, panie w średnim wieku, posiwiałe starsze. Było też kilku mężczyzn. Różnie ubrani. Jedna z kobiet za rękę trzymała nawet małe dziecko.

e1cEmocje.

Stanęła na górze , poniżej rozległa panorama wsi i miasteczka znana jej od lat. Wokół nikogo. Biały pięćset letni Kościółek zamknięty w okole ceglanych murów obronnych w cieniu starych lip milczał. Pamięcią zawładnęły obrazy z przeszłości .
Odpust na św. Annę. Procesja. Niosły się wysoko umajone feretrony świętych w rękach krakowianek. Słońce tańczyło w cekinach gorsetów. Dzieci w sukienkach komunijnych sypały kwiaty . Dywan z kwiatów , zapach lip w trzydziestostopniowym upale …

Wakacyjna miłość

  Uchodziła za najpiękniejszą w rodzinie. Srebrzysta blondynka, lekko falujący jedwabisty włos do ziemi, ufne czarne spojrzenie wielkich oczu. Mały nosek. Absolutna piękność. Budziła podziw wszystkich. Nikt nie mógł się z nią równać. Do tego ta jej pewność siebie a zarazem delikatność. Wzruszała nas. Swoją wolność demonstrowała na każdym kroku. Biegając po całym ogrodzie, nie zwracała uwagi na okazywany podziw sąsiadów zainteresowanych bliższą znajomością. Aż przyszedł taki dzień. Za ogrodzeniem pojawił się on. Tkwił nieruchomo i patrzył. Jakiś nieśmiały ? Czyżby niemowa? Zobaczyła go. Zapatrzeni w siebie w milczeniu trwali po obu stronach płotu. Mijały minuty. Wyglądali jak domino. Ona perłowa blond on czarny jak noc. Nie poznawałam jej. Czym ją ten obwieść zafascynował? Brzydactwo, czarne, chude, sama kość. No, na taki mezalians nie pozwolę.

Szkice historyczne

Wielkie postacie naszej historii

KW
Król Kazimierz Wielki
i Królestwo Polskie jego doby

                      RUINY
Jeżdżąc po kraju napotykam ruiny gotyckich zamków. Jedne malownicze, dźwigają się z wielowiekowego upadku. Inne okaleczone, opłakują w samotności swój rozkład. Większość pochodzi z czasów Kazimierza Wielkiego. Wybudowane przez króla lub z jego inicjatywy.

kam przybylown
Kazimierz Dolny nad Wisłą

Refleksy pamięci, maj i lipiec 2017
Pobyty w Kazimierzu Dolnym Nad Wisłą były zazwyczaj krótkie. Program: Góra Trzech Krzyży, Zamek, Wieża, Fara Kazimierska, pw. św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja Apostoła, Kościół św. Anny, kościół Reformatów. Rzut oka na spichlerze w trakcie wjazdów czy wyjazdów. Rynek ze studnią, renesansowe kamieniczki, Muzeum Nadwiślańskie. Na rynku jak zwykle ruch. Wycieczki, zespoły ludowe. Można było siedzieć godzinami słuchać orkiestr i grajków ulicznych . Na straganach moc kogutów, drożdżowe, piernikowe, z cukru w kolorach tęczy. Włóczęga po licznych galeriach, sycenie się obrazami wypełniającymi całe przestrzenie ścian.

DSCF1148GRÓD JAŚMINU

2 czerwiec . 2013 r

kilka pięter jaśminu uniosło ramiona

odsłaniając kaskadę rozkwitłego kwiecia
wirują maleńkie serduszka
pląsają koronki filigranów
rozsypane złote pyłki lata

obłoki płatków uniesione wiatrem
haftują zieleń mozaiką bieli
rozsyłając słodycz lata

Babcia
Na dzień Babci    22.01.2013

Drobna z chabrem wyblakłym w bystrym oku
szła do obór i stodół o brzasku i zmierzchu
ścieliła słomę, obrok rozdzielała ,
czesała grzbiety krów, gładziła wymiona
poiła ciepłym mlekiem dzieci z pienistego skopca
z bydlątkiem bożym co miało imiona ,
Malina, Krasula ,Czarna oraz Malwa dzieliła się
różowym opłatkiem na radosne Święta
mówiąc o każdej to żywicielka
z chustką pod brodą lub w tyle związaną

gdy ozime zboża wschodziły w zagonach w marcowym słońcu
gładziła wiotką zieleń co kładła się wiatrem
stojąc na miedzach w niedzielne południa
mówiąc bądź pochwaloną

chleb1Bochen
Kraków 24.12.2013

po bielonych izbach
z świętymi obrazki
niosły się zapachy z chlebowego pieca ,
zza drzwiczek poczerniałych sadzą
strzelał ogień , syczał żar
w kącie ,na warcie
gruby pogrzebacz stał,

spracowana czułość
zarabiała zaczyn
w drewnianej dzieży okutej metalem,
perlił się pot na zbrużdżonym czole,
odgarniany ręką

zamoscMoje fascynacje – Zamość
Maj 2017 r.
Część druga

   Wyremontowane podziemia Ratusza snują opowieść o smutnych losach więźniów caratu. Najsłynniejszy z nich to Walerian Łukasiński osobisty więzień cara, w carskich więzieniach przesiedział 46 lat w tym kilka w zamojskim tracąc wzrok w ciemnych mokrych kazamatach. Mimo kilkakrotnych ułaskawień nigdy nie wyszedł na wolność. Historia jednostki przez którą można opowiedzieć historię państwa, miasta, społeczeństwa. W Muzeum w dawnych kamienicach ormiańskich zdeponowana historia miasta i regionu. Najważniejszy dokument – przywilej lokacyjny miasta z 1580 r wydany przez kanclerza Jana Zamojskiego za zgodą Senatu i Sejmu Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.

Zamosc3    Moje fascynacje – Zamość
Maj 2017 r.

Część pierwsza

     Zamość - miasto i twierdza Rzeczpospolitej w czasach wojny stworzona myślą i wolą jednego człowieka Jana Sariusza Zamojskiego. Wizja, odwaga, upór tworzenia dzieł mierzonych na wieki, służących przez wieki, budzących podziw ówczesnych i potomnych, to przymioty umysłów wykraczających poza czas w którym przyszło im żyć. Do tego umiejętności wprzęgnięcia do swoistej „ Idei Fix „ - wybitnych twórców epoki z różnych krajów , nacji, religii i odmiennych profesji, identyfikujących się z naczelną ideą twórcy to cecha człowieka renesansu jakim był pierwszy Ordynat Zamojski. Człowiek myśli, czynów. Polityk ,doradca królów, zwolennik silnej władzy królewskiej służącej wzmocnieniu państwa i dynastii.

„Chleb „słowo jedno z najprostszych a tak wiele skojarzeń”
Maj 2017 r

AlbertSanktuarium „Ecce Homo” św. Brata Alberta w Krakowie. Na bocznej ścianie obraz świętego. Szary strój franciszkanina, w ręku rozłamany bochenek chleba. To oręż do walki z nędzą ludzką. Łamać chleb tak by wystarczyło dla wszystkich to symbolika daru, dobra, solidarności i oddania. W jej duchu poświęca życie potrzebującym, chorym, cierpiącym, ubogim. Bezdomni, głodni, sieroty, starcy, samotni stają się jego podopiecznymi. Dzieli z nimi los oddając się im całkowicie. To jego powołanie. Zbiera bezdomnych z ulic, zamieszkuje z nimi, oddycha tym samym powietrzem, śpi na takich samych pryczach w miejskich ogrzewalniach, dzieli się tym samym chlebem który sam spożywa.

angel gifOpowieści Wigilijne 
grudzień 2016

Jest, jest pierwsza gwiazdka na niebie, wołały dzieci biegając po domu. Wreszcie dały upust energii , tłumionej napominaniem dorosłych „jaka Wilia taki cały rok”.
Domownicy milcząc wpatrywali si w niebo by później zbliżyć się do stołu na którym bieliły się opłatki. Światło świec i skry z popielnika rozmigotały cienie na ścianach i suficie.

4Synaj

GÓRA SYNAJ

Minęła północ . Migotliwy wąż świateł , wznosi się ku Górze. Przenikliwy ziąb przeszywa rozpalone ciało. Ciszę przerywa tylko oddech. Rozgwieżdżone niebo, księżyc, wydobywa z ciemności kontur kamiennej drogi. Poza nią gdzieniegdzie przepaść. Wielki i mały wóz wydaje się taki bliski. Przy wsparciu obu rąk można pokonać 750 bystrych schodów - w samotności, bólu, lęku. Z każdym stopniem ustępuje niemoc i chaos myśli. Bieżące sprawy i uwikłania bledną w obliczu wszechobecnej potęgi . Spokój ogarnia umysł i ciało. Pyłek wszechświata w kręgu żywiołów. Szczyt pogrążony w ciemności na wysokości 2285 m milczy. To mój cel.

 Rzym Rzym
  W połowie stycznia 2016 byłam przez kilka dni w Rzymie. Mój trzeci pobyt różnił się od poprzednich. Krótki, bez przewodnika, w zimie, deszczu i wcześnie zapadającym zmroku. W programie nie było muzeów, wieczornych spacerów, biegu; by zamknąć naładowany od rana do wieczora program.  Znalazł się natomiast czas, by oprócz najważniejszych zabytków zasmakować też w niespodziankach. Wyjazdowe spotkanie przyjaciół bez programu jakby nie liczył się czas. Był czas na refleksję z wcześniejszych pobytów, spotkanie z polonikami, smakowanie kuchni i piwnic rzymskich według własnego wyboru, nocne rozmowy.

sadPrzemijanie. Ogród

Posadzono je wzdłuż parceli w równych odstępach zanim się tu pojawiła. Rosły szybko jak to stare odmiany. Widać było dobrą rękę ojca. Zgrabne, rozłożyste pełne kwiatów i owoców jabłonki, śliwy, grusze, czereśnie, szklanki przedzielone krzewami otaczały dom stykając się koronami. Latała po nich. Sięgała odległych golic. Na początku choć taka drobna była największym z ptaków. Miała może z osiem lat. Później ginęła w ich gęstwinie. Z biegiem czasu ostrożnie jak kot ważyła ciężar. Za przyjemność wtulania się w zielone suknie labiryntu skrywające owoce płaciła daninę, otarć i krwi. Warto było. Tu była wolność, wyobraźnia i poczucie wyższości.

walcWALC

W strojnych sukniach, koafiurach
czarnych frakach i lakierkach
brylantyną pomazani
usztywnieni w wąskich taliach
płyną, płyną jak anieli,
torsem
przyklejeni do swych dam
raz się wznoszą by znów opaść
eterycznie, artystycznie
w rytmie taktu ¾,
kroki równe na podeszwach,
wir i obrót w lewo, w prawo
szybkie tempo bez zawrotu głów
kołujące suknie pań krążą, krążą
w karuzeli, wokół sali wokół osi
nie broniąc się przed bliskością ciał
w uśmiechu się nie uśmiechają
głowy, głowy odchylają, odwracają
w sztywnej ramie
roztańczeni i skupieni
obejmują wiotkie ciała
zasłuchani w rytmy Straussa, Czajkowskiego,
konkurs tańca
w rytmie walca
trwa.

karnawalKarnawał styczeń 2016

Lśniła jak broszka
suknia, czerwono-czarny brokat
pożyczona
nonszalancja nogi założonej na nogę
czerwone usta
były kamuflażem niepokoju
czekała
opuściła powieki by zatrzymać łzy
przyszedłeś
jeden walc trwał wiecznie
zawrót głowy
odszedłeś
ona została
jak ważka wabiła
kolorem sukni
lakierem czerwonym na paznokciach
tańczyła z innymi
rozstania
smutek
żal
pogodzenie
świadoma
że każdy taniec musi się skończyć

Uśmiech

                Kraków 5.10.2015
śmiech dziecka
perła nieśmiała
wyłoniona z ostrygi
czystość
kryształ bezbronny
drży
matka, ojciec,
plusk wody
świergot sikorki
pierwszy krok
zaskoczeniem
**
uśmiech dziewczynki
ulotne marzenie skrywane przed sobą
gwiazda, światło księżyca
w ramionach
poza dotykiem
wyobraźnia nie sięgnęła granic
zachwyt
róża płonie
tylko w twoich oczach
***
śmiech dorosłego
oddech
światło
zwalnia zabiegane chwile
wprzęgnięte w kierat dni
wyróżnionych nazwą

poezja

JAK ŻYĆ

gdy mnie nie będzie
zamilknie czas
zniknie przestrzeń

jak żyć
jaką iść drogę ,
czym rozświetlić ciemność
rozwinąć wolność
kiedy taka ciężka
upaść
podnieść się
żyjąc stawiam pytania
gdybym nie żyła
nie byłoby myśli
gdy mnie nie będzie
pytań nie postawię

Cipiura

Dywan równo przystrzyżonej trawy roznosił wonie. Czas zamarł. Myśli wolno przepływały.
Bezgłośne "chwilo trwaj" wyrywało się z piersi, gdy rozkoszowała się widokiem rozkwitłych kwiatów. Znieruchomiałe rozdęte głowy irysów wydzielały delikatny zapach. Wszelkie odmiany niebieskiego od lekko muśniętego niebem poprzez szafir, ultramarynę, do granatu trwały unieruchomione upałem. Żółć, pomarańcz, i mieszanka słodyczy z wnętrza cytryny z rozmytym bordem, to królowa Izabel jak ją nazywała rozpanoszyły się na rabacie szeroko rozkładając ramiona. Zmiksowana biel z ostrym fioletem, bordo i odmiany różu i biskupiego ostro odcinały się od tła zielonych szabel. Wiosna w pełni szaleje kolorami. Na łące przysiadły dwie sroki i para sójek, które szybko zerwały się do lotu. Któż to zawita przemknęło przez myśl, ale na krótko. Myślę schematami, nigdy się od nich uwolnię. Mały rudzik fruwał tam i z powrotem do rozłożystych płozińców. Czyżby miał tam gniazdo? Pochylona nad rozwartymi pyszczkami irysów liczyła ilość serc i języków zamkniętych w pachnących płatkach. Wszędzie po 3 razem 9, szczęśliwa cyfra. Chłonęła ich zapach przynosił wspomnienie dzieciństwa. Rozkładały się obficie w wysokiej trawie pod rozłożystą jabłonią dającą cień w upalne godziny południa.
Powiało z głębi ogrodu, dotarł słodki zapach jaśminu. Pyszne były irysy w porównaniu z niewielkimi płatkami jaśminu, ale to woń jaśminu rozchodziła się po całym ogrodzie.

ziołaZnachorka

Miała może pięć lat, leżała rozgorączkowana, świąd ciała był nie do zniesienia. Chciała je drapać i drapać do krwi. Z unieruchomionymi rękami płakała z bólu i bezsilności. Cichy głos uspakajał, delikatne ręce pokrywały ciało chłodnym mazidłem przynoszącym ulgę o zapachu mięty. Znała ten zapach z naparów którymi Osi leczyła cały dom. Osi była na każde zawołanie matki, babki. Osi była od zawsze w jej świecie. Mieszkała w wielkim drewnianym domu na skraju wsi pod lasem na polanie zarosłej drzewami, krzewami i gąszczem ziół wśród których szumiały pszczoły, szerszenie, trzmiele. Tu było królestwo ptactwa które szumiało, śpiewało, gwizdało. Ich trele i umizgi niosły się po całym lesie. Pod drewnianą powałą izb suszyły się wiązki ziół. Zapach rumianku, mięty, melisy, szałwii, majeranku mieszał się z wonią lubczyku, pokrzywy, babki, krwawnika, podbiału . Nad glinianym piecem kuchennym suszyły się owoce jarzębiny, kaliny, bzu czarnego, róży, maliny, borówki, kłącza perzu i pokrzyw. Wielkie słoneczniki, kolby kukurydzy i snopki zbóż złociły kuchnię.

Najstarszy zawód świata - Sprzedawca

Lawirując pomiędzy straganami poczuła nachalny wzrok. Bystre oczy, rozwichrzony czub, złoty bezczelnie rozdziawiony dziób zniewalały do zatrzymania się. Kilka kobiet szczelnie otaczało kolorowe orientalne stoisko. Gdyby nie to białe wielkie ptaszysko nie zatrzymałaby się. Miała słabość do białej porcelany. To biały naturalny koralowiec, przeszmuglowany z Egiptu. Gdyby mnie złapali na granicy z dziesięć lat paki. Mogę sprzedać za 150 zł choć wart jest z 1.000 zł. A czy jest do tego bransoletka rozległ się głos oglądającej kobiety. Nie zaryzykuję ponownie paki dla bransoletki. Mignęły w rękach kobiety korale z białego koralowca. Dopchała się do kramu.
Tu mam coś ekstra, z rąk sprzedawcy zwisał sznur z długich przypominających omszałe karmelki wyszlifowanych kamieni. To prawdziwy rarytas. Wymienił nazwę, nie miała pamięci do nazw, a czy to istotne przy biżuterii. Chciwe ręce kobiety pochwyciły sznur i założyły na szyję.
Przecież nie jestem gorsza, sznur okrągłych półprzeźroczystych kamieni, wyszlifowanych ułożonych w porządku dwa fiolety jeden zielony już był w jej rękach. Bystre oczy sprzedawcy, zlustrowały ją dokładnie. Pasuje nawet do tego ubioru . Do dżinsów wszystko pasuje. Widzi pani cenę 540 zł, między nimi jest srebro, zamknięcie też ze srebra , wart jest z 1.500 zł. Ściągnąłem je z Galerii. Wysprzedaję po okazyjnych cenach. Stówa.

KOLORY SAMOTNOŚCI

Samotność wędruje przez barwy i cienie
melodie, zapachy,
dotknięcia i smaki
wrażenia i myśli co byt już przesiały

pamięci ogrody
w kolorycie tęczy
szum skrzydeł
muśnięcie ust
dotyk ręki
odejścia
tam tłumy w rzewności zaklęte
nie jestem samotna w kolorze pamięci

gdy wiosna wyrusza na puste przestrzenie
wiatr rozwydrzony spojrzenie porywa
całus niewinne rozwianej jabłoni
szept słońca
miękkość szumiącej leszczyny
czarują w kolorze zielonym
szalone są myśli
nadzieje szalone
by świat cały zakląć w zielonym kolorze
nie jestem samotna w kolorze zielonym

Nałogi

Łatwo przyznać się do nieszkodliwych wad i ułomności nawet publicznie. Są budulcem naszej niepowtarzalności. Kochamy je u siebie, tolerujemy u innych. Przywiązujemy się do nich, nie chcemy się z nimi rozstawać. Na nich budujemy swoje pasje i zainteresowania . Wady to my, one sprawiają iż jesteśmy tym co wyróżnia nas z ogółu. Nawet gdy nie ułatwiają nam życia w codziennych kontaktach z bliskimi nie weryfikujemy ich, bo może już nie bylibyśmy "sobą" ze swoją niepowtarzalnością.
Trudno natomiast mówić o nałogach nie akceptowanych społecznie z powodu szkód jakie przynoszą osobom uzależnionym, ich rodzinom, bliskim oraz społeczeństwu. Do takich nałogów powszechnie potępianych należy alkoholizm. Pijących facetów spotykanych na ulicach kwitowało się przez lata słowem „pijak" i przechodziło dalej nie wnikając w przyczyny nałogu. W powszechnym odczuciu alkoholizmu nie był chorobą, uzależniali się tylko nieliczni. Picie akceptowano, prawie wszyscy mężczyźni pili. Abstynencja natomiast budziła podejrzenia, kojarzono ją z kapowaniem.

przyjazn2Przyjaźń 
to otwartość na potrzeby, pragnienia drugiego, akceptacja wyznawanych wartości i wyborów. To gotowość do pomocy. Uczestnictwo w szczęściu, smutkach, tragediach.

Rezygnacja z własnego ja. Pokora w przyjęciu pomocy, w znoszeniu krytyki i rad. Przy tak pojętej nie łatwo sprostać oczekiwaniom swoim i cudzym. W jakim charakterze umieścić siebie na arenie próżności, pławienia się w emocjach swoich i cudzych, dotykania skrajnych uczuć. Przyjaźń to wielka sprawa , a jej weryfikacja jest bolesna dla dwóch stron.
Z tak rozumianą długo się nie spotkałam. Była we mnie trudność do uzewnętrzniania swoich i odbierania cudzych emocji. Łatwiej było utożsamiać się z literackimi bohaterami niż wsłuchiwać się w uczucia wymagające zaangażowania.
Okoliczności spowodowały, że spotkałam ją w dorosłym życiu.

koniczynaInspiracja „Gałczyński" i „szczęście" w odniesieniu do poezji K.I.Gałczyńskiego

 

Szczęście
zamilkł rynek
w niebieskości zanurzony
Kraków, koń, dorożka, dorożkarz
po wieżach fruwały jasne anioły,
księżyc całował maszkarony
rzęsy gwiazd w twoich oczach
roztańczyły boso nogę wiosnę
wypowiedz życzenie
zawsze mieć 20 lat
w szeptach sfrunęliśmy w dorożkę
zatracić się w nocy dziś, na zawsze,
szampan nie chłodzi upalnych myśli
skrzydła jawy i snu ulatują .

Recenzje filmowe

recenzja4Na odniesieniu do świata Romów i filmu pt „Papusza"
Przed „Papuszą „
Zburzono kolejny mit o wolności i beztroskim życiu Romów zbudowany w oparciu o przekaz rodzinny, społeczny i wspomnienia z dzieciństwa. Wędrujące tabory cygańskie, orientalna uroda kobiet i mężczyzn, wróżby, malownicze stroje i otaczająca tajemniczość utożsamiała ich z wolnością i romantyką istnienia . Konie o lśniącej sierści i kolorowej maści umajone w dzwonki i wirujące wstążki na wietrze rwąc się do galopu symbolizowały pierwotne instynkty nieokiełzania .

Podróże małe i duże  - Armia

Drezno2  Stała bezbronna wobec monumentalnych i zminiaturyzowanych formacji XVI i XVII wiecznych , wdzierających się w jej świat wyobrażeń i doświadczeń. Nie była przygotowana na agresywny atak form, kształtów, barw, kunsztu wykonania wielotysięcznej armii której każdy żołnierz godnie prezentował bogactwo swojego oręża. Lśniła złotem, srebrem, miedzią i emalią, rozsyłając wielobarwne błyski z brylantów, szmaragdów, szafirów, pereł i ultramaryny. Budziła podziw precyzją połączeń metali, drewna, kamieni i tkanin. Połączenia kości słoniowej, hebanu, masy perłowej , szylkretu , srebra i koralu wydobywało wyrafinowanie intarsji, inkrustacji i filigranu.

Joomla Template - by Joomlage.com